<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-7578020373006958440</id><updated>2011-11-06T11:11:45.350-08:00</updated><category term='dzieci'/><category term='kobieta'/><category term='Geddes'/><category term='Goldin'/><category term='Ulubione zdjęcia'/><category term='Vitti'/><category term='ciało'/><category term='Antonioni'/><category term='Dubois'/><category term='Leibovitz'/><category term='Avedon'/><category term='zwyczajność'/><category term='macierzyństwo'/><category term='mistrzowie'/><title type='text'>O fotografii</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://o-fotografii.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Dominika Dzikowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17145440636070583578</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>25</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7578020373006958440.post-2486477352304903611</id><published>2010-07-09T02:51:00.001-07:00</published><updated>2010-07-09T02:51:53.277-07:00</updated><title type='text'>Projekt, nad którym pracuję</title><content type='html'>&lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/TDbxKSSNvgI/AAAAAAAABYE/_9lm-Kr324U/s1600-h/justyna%20profil%5B4%5D.jpg"&gt;&lt;img title="justyna profil" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="267" alt="justyna profil" src="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/TDbxLPkFrpI/AAAAAAAABYI/FHfAsb3Cqpg/justyna%20profil_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Zazwyczaj piszę tu o moich fotograficznych fascynacjach, tym razem chciałam podzielić się moim własnym doświadczeniem (fotograficznym, ale nie tylko).&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Mniej więcej od roku pracuję nad cyklem fotograficznym dotyczącym przeżyć i emocji kobiet związanych z porodem. Nie ukrywam, że od czasu kiedy na świecie pojawił się Feliks, temat porodu jest dla mnie fascynujący. W naszej kulturze dominuje bardzo dziwny, niepełny obraz tego wydarzenia. Poród kojarzy się ze szpitalem, z bólem, upokorzeniem, z jakąś krwawą jatką. Mało który mężczyzna zazdrości kobietom możliwości doświadczenia czegoś takiego. Wiele kobiet w ciąży decyduje się na cesarkę na życzenie, żeby uniknąć traumy, którą się je straszy. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Tymczasem rzeczywistość bywa zupełnie inna. Poród to najbardziej niesamowite, ekstremalne i wyzwalające doświadczenie, jakie mi się przytrafiło. W czasie pracy nad projektem zdążyłam się już przekonać, że wiele kobiet podziela moje zdanie.&amp;#160; Próbuję więc opowiedzieć o tym, jak niezwykły jest ten czas: kiedy hormony wywołują narkotyczny high, kiedy świat wokół znika i liczy się tylko tu i teraz. Poród jest jak bieg maratoński: w trakcie boli i jest ciężko, ale też ma się poczucie siły, niebywałej dumy i przekraczania ograniczeń swojego ciała. Nie mówiąc o tym, że dotyka się spraw fundamentalnych. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Wciąż szukam kobiet, które zechcą wziąć udział w projekcie, więc jeśli czytają mnie przyszłe matki, lub jeśli znacie takowe – zapraszam! Więcej informacji o projekcie znajdziecie &lt;a href="http://koszule-porodowe.blogspot.com" target="_blank"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/TDbxL7TWS9I/AAAAAAAABYM/Kw24-7ef1os/s1600-h/aksamit02%5B4%5D.jpg"&gt;&lt;img title="aksamit02" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="269" alt="aksamit02" src="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/TDbxMpDgQAI/AAAAAAAABYQ/KjvyKSzTSL4/aksamit02_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/TDbxNWii00I/AAAAAAAABYU/RQf0RRYaUqo/s1600-h/aksamit05%5B13%5D.jpg"&gt;&lt;img title="aksamit05" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="269" alt="aksamit05" src="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/TDbxNzSGuiI/AAAAAAAABYY/-hhe9py7ao4/aksamit05_thumb%5B9%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7578020373006958440-2486477352304903611?l=o-fotografii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-fotografii.blogspot.com/feeds/2486477352304903611/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2010/07/projekt-nad-ktorym-pracuje.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/2486477352304903611'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/2486477352304903611'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2010/07/projekt-nad-ktorym-pracuje.html' title='Projekt, nad którym pracuję'/><author><name>Dominika Dzikowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17145440636070583578</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/TDbxLPkFrpI/AAAAAAAABYI/FHfAsb3Cqpg/s72-c/justyna%20profil_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7578020373006958440.post-7263532032200057084</id><published>2010-06-24T14:50:00.001-07:00</published><updated>2010-06-25T12:46:04.941-07:00</updated><title type='text'>Światełko z oddali - czyli o co chodzi w fotografii</title><content type='html'>&lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/TCPTJn-971I/AAAAAAAABXU/WpvIllmGjS0/s1600-h/solarewicz%5B9%5D.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img title="solarewicz" style="border-top-width: 0px; display: inline; border-left-width: 0px; border-bottom-width: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; border-right-width: 0px" height="257" alt="solarewicz" src="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/TCPTKa8MK3I/AAAAAAAABXY/3BKEdIVwK5Q/solarewicz_thumb%5B7%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p align="right"&gt;fot. Krzysztof Solarewicz, &lt;em&gt;Przedostatni stan skupienia&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Mam na temat fotografii dość dziwną, choć wcale nie odosobnioną opinię. Każda fotografia opowiada o śmierci. Nawet wesoła kolorowa fotka z wakacji jest zapisem bezpowrotnie minionej chwili, próbą jej zatrzymania, ocalenia od upływu czasu. Każde zdjęcie, niezależnie od intencji autora, jest wyrazem utopijnego pragnienia, by oszukać czas, przechytrzyć śmierć. Życie nieustannie nam ucieka, zegar tyka, z każdą setną sekundy zbliżamy się do końca, którego nie da się uniknąć. Niezbyt wesoła to perspektywa, tym piękniejsze i bardziej poruszające są próby, by nie poddać się w tej z góry przegranej rozgrywce, by zawalczyć, by zostawić jakiś trwały ślad. Jednym z takich śladów jest fotografia - zapis światła, które w konkretnym dniu, o konkretnej godzinie odbiło się od ludzi i przedmiotów i trafiło do magicznego pudełka zwanego aparatem. Zapisane na kliszy lub matrycy, odbite czy wydrukowane na papierze, będzie nam towarzyszyć. Ot, takie światełko z przeszłości.    &lt;br /&gt;Trafił ostatnio w moje ręce album pełen tego światła. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&amp;quot;Przedostatni stan skupienia&amp;quot; Krzysztofa Solarewicza to książka o śmierci. Temat mało wdzięczny, ponury. Nie chce się o nim myśleć przy ładnej pogodzie (dziś akurat u mnie brzydko). Szara płócienna okładka i różowe krawędzie stron sprawiają, że jest to obiekt kuszący - aż prosi się, by zajrzeć do środka. Dobrze by wyglądał na nocnym stoliku, albo na parapecie w salonie.    &lt;br /&gt;Zdjęcia, które znajdziemy w środku mogą być pewnym zaskoczeniem: czarno-białe, bardzo proste, surowe. Przypominają fotografie z albumów rodzinnych. Widać dzieci, rodziców, dziadków, jakieś rodzinne zgromadzenia, znajome gesty. Nie są to jednak typowe zdjęcia rodzinne. Jest w tych kadrach napięcie, dotkliwy realizm pokazanych sytuacji, świeżość obserwacji i szczerość, która bywa brutalna. Album Solarewicza jest jakby rewersem tradycyjnego albumu rodzinnego. Pokazuje otwarcie to, co zwyczajowo bywa ukryte i przemilczane. Opowiada o emocjach, które trudno nazwać. Pokazuje sytuacje niejednoznaczne, dalekie od stereotypowych wyobrażeń o przeżywaniu śmierci. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Nie ma tu obrazów, do których jesteśmy przyzwyczajeni: nie widać łez, wystrojonych w czerń kobiet z twarzami zakrytymi woalem, nie znajdziemy pogrzebowych rytuałów. W zamian jesteśmy świadkami zamieszania przy stole, ktoś podaje komuś nóż, krawędź kadru obcina rękę. Kobieta nachyla się do dziewczynki składając usta do pocałunku, na pierwszym planie nieostry fragment twarzy. Na innym zdjęciu widać ciało staruszki w drewnianej trumnie, a przy niej nogi mężczyzny, który już nie mieści się w kadrze. Jest w tej fotografii niepokojący absurd: tu ciało kobiety (w dłoniach modlitewnik i różaniec), tu nogi: w jeansach i skórzanych butach. Niejasna, zakulisowa sytuacja, może przygotowanie do pogrzebu, może moment, kiedy trumnę trzeba gdzieś przewieźć (w rogu zdjęcia widać chyba fragment drzwi samochodowych). Nie do końca wiadomo, co dokładnie przedstawiają fotografie. Nie można nadać im łatwych tytułów w stylu „ostatnie pożegnanie” czy „smutek i żal”.&amp;#160; Rzeczywistość wymyka się słowom i staje się przez to tak dotkliwa, że aż boli. &lt;/p&gt;  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Publikacja jest offowa, więc do księgarni raczej nie trafi. Można ją kupić &lt;a href="http://www.opt-art.net/sklep/#section-ksiazki"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7578020373006958440-7263532032200057084?l=o-fotografii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-fotografii.blogspot.com/feeds/7263532032200057084/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2010/06/swiateko-z-oddali-czyli-o-co-chodzi-w.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/7263532032200057084'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/7263532032200057084'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2010/06/swiateko-z-oddali-czyli-o-co-chodzi-w.html' title='Światełko z oddali - czyli o co chodzi w fotografii'/><author><name>Dominika Dzikowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17145440636070583578</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/TCPTKa8MK3I/AAAAAAAABXY/3BKEdIVwK5Q/s72-c/solarewicz_thumb%5B7%5D.jpg?imgmax=800' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7578020373006958440.post-8979457592043169113</id><published>2010-05-27T03:32:00.001-07:00</published><updated>2010-05-27T03:32:37.757-07:00</updated><title type='text'>Sittcomm Award – galeria finalistów</title><content type='html'>&lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Konkurs Sittcomm odbywa się co roku i ma na celu promowanie młodych fotografów i fotografek z Europy Środkowo-Wschodniej.&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Tegorocznym zwycięzcą został Ivars Gravlejs z Litwy, którego praca do mnie jakoś szczególnie nie przemawia, ale za to wśród prac finalistów jest kilka fajnych projektów: szczególnie Agata Marzecova i jej zabawno-ironiczny cykl przyrodniczy. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;A propos przyrody warto przy okazji rzucić okiem na cykl Flora/Fauna Kuby Dąbrowskiego (w zakładce shortlist 2006).&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a title="http://www.award.sittcomm.sk/index.html" href="http://www.award.sittcomm.sk/index.html"&gt;http://www.award.sittcomm.sk/index.html&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7578020373006958440-8979457592043169113?l=o-fotografii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-fotografii.blogspot.com/feeds/8979457592043169113/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2010/05/sittcomm-award-galeria-finalistow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/8979457592043169113'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/8979457592043169113'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2010/05/sittcomm-award-galeria-finalistow.html' title='Sittcomm Award – galeria finalistów'/><author><name>Dominika Dzikowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17145440636070583578</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7578020373006958440.post-1304618506193523592</id><published>2010-02-21T15:11:00.001-08:00</published><updated>2010-02-21T15:11:10.457-08:00</updated><title type='text'>Mroczne zabawy dziewczynek</title><content type='html'>&lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Byłam wczoraj w CSW na wystawie Michała Jelskiego i zanim zabrnę w dygresje i zawiłe analizy sformułuję jasny przekaz: kto nie widział, a ma możliwość - niech idzie koniecznie. Dawno nie widziałam w polskiej fotografii zdjęć tak świeżych i tak wieloznacznych. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Zdjęć jest 10. Niby niedużo, ale wystarczy. Do tego jest film, trochę zbędny, ale o tym poniżej. Projekt jest w zasadzie dokumentalny. Autor był świadkiem tzw. chrztu na obozie sportowym, zrobił zdjęcia, pokazał, jak było, nie inscenizował i nie ingerował (przynajmniej nic na to nie wskazuje). Przedstawił jednak to wydarzenie w bardzo&amp;#160; subiektywny sposób, podkreślając jego magiczny, inicjacyjny charakter. Przede wszystkim chrzest pokazany został na poważnie: to nie jest zabawa, to jakaś dziwna gra, której reguł do końca nie znamy. Widzimy zbliżenia na pojedyncze postaci, widzimy gesty i przyrodę będącą świadkiem i metaforą. Jest napięcie, emocje, ciemność rozświetlana lampą błyskową jak na policyjnych zdjęciach miejsca zbrodni. I jeszcze, jakby było mało, zdjęcia Michała Jelskiego są duże, piękne i kolorowe.&amp;#160; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Co jest na zdjęciach? Jest na przykład twarz dziewczynki, wymazana białą mazią tak skutecznie, że nie można rozpoznać jej rysów. Dłonie w lateksowych rękawiczkach, które tę maź nakładają. Postać bogini, która rozdaje dyplomy przechrzczonym dziewczętom: piękna, prowokująca odsłoniętymi udami i bardzo, bardzo smutna. Jest gałąź akacji na tle czarnego nieba. Akacji, którą przypomnę, dziewczęta wykorzystują do wróżenia odrywając kolejno listki i odliczając: kocha, lubi, szanuje, nie chce, nie dba, żartuje…&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Dla mnie jest to bardzo poruszająca, bolesna historia o budzącej się kobiecości. Jej przebudzenie dokonuje się w dziewczętach na skutek okropnego rytuału, którego sednem jest wejście w rolę ofiary. Mają znieść bez sprzeciwu kolejne próby, wytarzać się w błocie, dać wymazać sobie twarz czymś białym i lepkim (czy tylko mnie się to nieprzyzwoicie kojarzy?), pozwolić na wyzwiska, wreszcie pocałować w rękę boginię, rękę wymazaną jakąś różową papką wyglądającą trochę jak mielone surowe mięso, a może jak truskawki ze śmietaną.&amp;#160; Stoją więc zgnębione i brudne, a jednocześnie erotycznie dwuznaczne - z rozpuszczonymi mokrymi włosami, z odsłoniętymi udami, z domalowanym biustem na koszulce - i takie właśnie przekraczają granicę między dzieckiem a kobietą.&amp;#160; Tak sobie myślę o tym zdjęciu z białą mazią zakrywającą twarz, że to precyzyjnie uchwycony moment przejścia . Że po zmyciu tego białego to już będzie inna twarz pod spodem, zmieniona. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Potem jest dyplom, uśmiech i postać bogini czyniącej swą powinność ze smutkiem i powagą. A na koniec: &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;em&gt;Kocha, lubi, szanuje, &lt;/em&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;em&gt;nie chce, nie dba, żartuje, &lt;/em&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;em&gt;w myśli, w mowie, w sercu,&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;em&gt;na ślubnym kobiercu.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Jelski w ulotce na temat wystawy pisze, że dziecięce rytuały mówią dużo o naszej kulturze, o świadomej i nieświadomej symbolice. Aż strach myśleć, co mówią. Dorosłe kobiety, które zajmują się potem w życiu “wytrzymywaniem”, znoszeniem upokorzenia w naiwnej wierze, że dostaną za to dyplom, w końcu nie biorą się znikąd.&amp;#160;&amp;#160; &lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7578020373006958440-1304618506193523592?l=o-fotografii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-fotografii.blogspot.com/feeds/1304618506193523592/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2010/02/mroczne-zabawy-dziewczynek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/1304618506193523592'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/1304618506193523592'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2010/02/mroczne-zabawy-dziewczynek.html' title='Mroczne zabawy dziewczynek'/><author><name>Dominika Dzikowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17145440636070583578</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7578020373006958440.post-5773689886043006083</id><published>2010-02-09T03:43:00.001-08:00</published><updated>2010-02-09T03:43:47.183-08:00</updated><title type='text'>Debil i karma dla psów</title><content type='html'>&lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p align="right"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/S3FKb8MyWFI/AAAAAAAABLc/cIjX_Gj1h2U/s1600-h/jelski5.jpg"&gt;&lt;img title="jelski" style="border-top-width: 0px; display: block; border-left-width: 0px; float: none; border-bottom-width: 0px; margin-left: auto; margin-right: auto; border-right-width: 0px" height="350" alt="jelski" src="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/S3FKclsfB-I/AAAAAAAABLg/r-mO4bduYPA/jelski_thumb3.jpg?imgmax=800" width="262" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p align="right"&gt;źródło: Michał Jelski “Chrzest” &lt;a href="http://www.csw.art.pl"&gt;www.csw.art.pl&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Zdjęcia Michała Jelskiego widziałam po raz pierwszy w 2008 na wystawie Polska Wenus, w ramach krakowskiego miesiąca fotografii. Mimo, że było ich tylko 3 i były jakby obok głównego tematu, zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. Zdecydowanie była to najmocniejsza rzecz z całej wystawy. Powyższe zdjęcie też było na tamtej wystawie i najmocniej zapadło mi w pamięć. Jest w nim siła, jakaś mroczna ambiwalencja, związana z zabawami dojrzewających dziewcząt. Kto czytał “Pannę Nikt”, rozumie, co mam na myśli. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Główna bohaterka wygląda trochę jak męczennica z religijnych obrazów: anielska uroda, blond włosy (rozpuszczone, nie wygodniej było związać gumką?), błękit i biel (kolory szat matki Boskiej), wreszcie światło z tyłu dające efekt aureoli. Na tym tle ten cały brud, ten obrzydliwy napis budzą niepokój i niepewność – wygląda to jak dziwna upokarzająca gra, z której i kat, i ofiara czerpią korzyści. Zdjęcia Jelskiego przedstawiają kolonijny chrzest.&amp;#160; W tekście towarzyszącym wystawie autor pisze: &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;i&gt;Interesują mnie zwłaszcza te wszystkie dziwne rytuały wymyślone przez dzieci i przekazywane następnym rocznikom. Rzeczy typu: dziwne napoje i pokarmy niczym zmutowana komunia katolicka. Poza tym, nie oczyszczenie jak na chrzcie, ale totalne umorusanie; błoto, mąka i jajko, a potem mycie zębów. Te wszystkie przebrania i eksponaty mówią dużo o naszej kulturze, świadomej i nieświadomej symbolice. &lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Pamiętam mój chrzest w liceum. Biegaliśmy pod rzędami ławek, na których stali nasi starsi koledzy i koleżanki, poganiający i pilnujący, żebyśmy nie ominęli żadnej atrakcji. Szkoła zwracała dużą uwagę, żeby nie dochodziło do żadnych aktów agresji – żeby nie było bicia i kopania kotów. Za to były jakieś pomyje do picia, psia karma do jedzenia, mazanie po twarzy trudno zmywalnym markerem i tym podobne atrakcje rytuału inicjacyjnego. Obrzydzenie czuję do dziś. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Nikt nikogo nie zmuszał do udziału. Była jednak presja ze strony grupy:&amp;#160; chrzest był rodzajem biletu wstępu do szkolnej społeczności. Tak jak na zdjęciu Jelskiego - chrzest jest do przeżycia, bo obok ciebie są inni upokorzeniu,&amp;#160; brudni. Dzielisz z nimi puszkę psiego żarcia i stłumioną wściekłość, którą za rok wyładujecie na młodszych.&amp;#160; Dokładnie nie pamiętam, ale chrzest zorganizowany rok później przez mój rocznik był ostatnim w szkole, bo skończył się totalnym wymazaniem ścian i podłóg. Żywioł wyrwał się spod kontroli – nic dziwnego w końcu byliśmy w liceum kujonów, w kuźni olimpijczyków. Gdzieś to zwierzę z nas wyjść musiało. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Te kolonijne i szkolne chrzty są jak dziwny relikt w cywilizowanym społeczeństwie. Jak enklawy, gdzie w skodyfikowany sposób można dać upust wszelkim agresywnym impulsom. Znacie inne sytuacje w których ma się takie przyzwolenie na upokarzanie innych? Rządzi nimi żelazna logika: raz ty pijesz pomyje, ale za rok role się odwrócą. Ty będziesz górą. Doskonale pamiętam, jak sama byłam kotem. Co było rok później – nie wiem. Naprawdę, nie pamiętam. Tzn. wyobrażam sobie, że nie brałam w tym cyrku udziału, ale nie mam pewności. Wolę się widzieć jako zbrukaną świętą, która rezygnuje z zemsty. Ciekawe, czy na wystawie będą też zdjęcia “oprawców”? Chyba nawet bardziej mnie interesują.&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Od 5. lutego wystawę Michała Jelskiego “Chrzest” można zobaczyć w warszawskim CSW. Jeszcze nie byłam i aż się trochę boję, tak duże mam oczekiwania :) &lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7578020373006958440-5773689886043006083?l=o-fotografii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-fotografii.blogspot.com/feeds/5773689886043006083/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2010/02/debil-i-karma-dla-psow.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/5773689886043006083'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/5773689886043006083'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2010/02/debil-i-karma-dla-psow.html' title='Debil i karma dla psów'/><author><name>Dominika Dzikowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17145440636070583578</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/S3FKclsfB-I/AAAAAAAABLg/r-mO4bduYPA/s72-c/jelski_thumb3.jpg?imgmax=800' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7578020373006958440.post-2650077452004373283</id><published>2010-01-06T07:08:00.001-08:00</published><updated>2010-01-06T07:08:29.611-08:00</updated><title type='text'>Najcenniejsze zdjęcie świata</title><content type='html'>&lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Jest to zdjęcie wielkości paznokcia, które udało się ocalić 14-letniej wówczas Zahavie Bromberg uwięzionej w obozie w Oświęcimiu. Dziewczynka zdołała ukryć fotografię w czasie dwóch selekcji doktora Mengele. Za pierwszym razem przykleiła zdjęcie do podniebienia. Za drugim – plastrem przytwierdziła je do stopy. Fotografia przedstawia jej matkę, Deborę Goldstein-Rosen, zastrzeloną wraz z ojcem i rodzeństwem Zahavy podczas likwidacji obozu w Płaszowie.&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&amp;#160;&lt;a href="http://www.kadysz.pl/photo.php?miId=263&amp;amp;lang=pl&amp;amp;nId=644"&gt;&lt;img title="mama Zahavy" style="border-top-width: 0px; display: block; border-left-width: 0px; float: none; border-bottom-width: 0px; margin-left: auto; margin-right: auto; border-right-width: 0px" height="236" alt="mama Zahavy" src="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/S0SnbHSMnwI/AAAAAAAAA4s/gHSXgisFgVA/mama%20Zahavy%5B8%5D.jpg?imgmax=800" width="236" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Gromadzeniem zdjęć i pamiątek po polskich Żydach zajmuje się Fundacja Shalom. W 1996 w Zachęcie pokazano wystawę “I ciągle widzę ich twarze. Fotografia Żydów polskich”. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Fotografie i opowieści gromadzone są też na stronie internetowej &lt;a href="http://www.kadysz.pl"&gt;“Kadysz dla nieobecnych” www.kadysz.pl&lt;/a&gt;, gdzie znalazłam ten oto portret.&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7578020373006958440-2650077452004373283?l=o-fotografii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-fotografii.blogspot.com/feeds/2650077452004373283/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2010/01/najcenniejsze-zdjecie-swiata.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/2650077452004373283'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/2650077452004373283'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2010/01/najcenniejsze-zdjecie-swiata.html' title='Najcenniejsze zdjęcie świata'/><author><name>Dominika Dzikowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17145440636070583578</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/S0SnbHSMnwI/AAAAAAAAA4s/gHSXgisFgVA/s72-c/mama%20Zahavy%5B8%5D.jpg?imgmax=800' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7578020373006958440.post-1138808827983790359</id><published>2010-01-01T08:36:00.001-08:00</published><updated>2010-01-01T08:36:12.918-08:00</updated><title type='text'>Fotografie, których nie lubię - vol. 1</title><content type='html'>&lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Do tej notki zainspirował mnie &lt;a href="http://iczek.blogspot.com/"&gt;Iczek&lt;/a&gt; i jego wpis zatytułowany „Fotografowie nierozumiani”, pierwotnie – jak autor przyznaje – brzmiący nieco bardziej wprost: “Fotografowie nielubiani” . Tytuł wskazuje, że jest ich więcej, ale Iczek napisał tylko o jednym – proszę sobie sprawdzić jakim. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Czytanie o tym, kto jakich zdjęć nie lubi / nie rozumie jest bardzo ciekawe, bo rzadko się na tego typu fotograficzne wyznania trafia. Mało kto krytykuje publicznie. A szkoda. Wygląda na to, że fotografia jest u nas wciąż niczym młoda i mizerna roślinka w bujnym ogrodzie sztuk :) Nikt publicznie nikogo nie gani, bo na wątłą roślinkę trzeba chuchać i dmuchać, żeby nie uwiędła. Nawet recenzje wystaw są najczęściej przeklejonymi tekstami od autorów czy kuratorów – zachęcającymi do oglądania, ale nie wywołującymi większych emocji. Jakiś czas temu trafił się wyjątek w postaci gorącej krytyki wystawy Łodzi Kaliskiej (&lt;a href="http://www.krytykapolityczna.pl/Igor-Stokfiszewski/Kal-i-ska/menu-id-194.html"&gt;tu np. Igor Stokfiszewski szydzi i przeklina&lt;/a&gt;), co było fajnym i ożywczym wydarzeniem. Fotografia jednak ma siłę, skoro może obrażać i zniesmaczać!&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Wracając do tematu, ja też mam kilku fotografów, których nie lubię, czy jak. Wysokie miejsce na mojej czarnej liście zajmuje Andrzej Dragan – autor znany z mało subtelnych portretów będących w dużej mierze popisem zdolności autora w dziedzinie obróbki komputerowej. Na swojej&amp;#160; stronie Dragan pisze (z resztą po angielsku – tłumaczenie moje): “Niektórzy ludzie uważają, że dobry portret odsłoni jakąś prawdę o przedstawionej osobie. Z przykrością stwierdzam, że nie znajdą oni niczego interesującego w mojej fotografii, gdyż nie ma ona takiego celu.” Aż prosi się by zapytać: jaki cel ma zatem Pańska fotografia? &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Nie upieram sie, że portret ma przedstawiać prawdę o człowieku. Jest to dość utopijne założenie i chyba większość współczesnych twórców zdaje sobie z tego sprawę. Lubię jednak, żeby tej prawdy szukać, choć jest to wysiłek z góry skazany na porażkę. A zresztą – pal licho prawdę! – wystarczy mi po prostu treść, poczucie, że fotografie mówią o czymś (w zasadzie o czymkolwiek) w sposób szczery i przekonujący. Jeśli fotografie Dragana mówią, to ja tego języka nie rozumiem.&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Widzę formę: rozpasaną, wyrazistą, bijącą po oczach. Przerysowany światłocień, dramatyczne kontrasty, techniczną sprawność. To jest powierzchnia tych zdjęć. A co jest pod nią? No właśnie, niewiele…&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Część portretów (np. Jerzego Urbana czy Kuby Wojewódzkiego) byłaby idealna jako ilustracja w kolorowej prasie – z resztą w przypadku obu tych postaci to rozpasanie formy i karykaturalne podkreślenie rysów twarzy ma pewien sens – współgra z ich publicznym wizerunkiem. Ale jest tym samym artystycznie nieciekawe, nieodkrywcze. [Tu na przeciwległym biegunie można by wskazać portret Marilyn Monroe autorstwa Avedona, poruszający właśnie dlatego, bo pokazujący aktorkę bez maski – tak inną niż jej wykreowany wizerunek.] &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Portret dziewczyny chorej na anoreksję po prostu mnie odrzuca. Obróbka komputerowa w celu podkreślenia deformacji ciała jest zabiegiem, którego sensu kompletnie nie pojmuję. Trochę tak, jakby Dragan uważał, ze sama anoreksja to za mało – trzeba ten obraz jeszcze podkręcić, podkolorować. The world is not enough. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Dobrze opisuje takie podejście fragment autorstwa Anny Cymer (choć autorka pisała ogólnie, nie na temat Dragana): &lt;em&gt;Gdy fotograf artysta („fotografik” po polsku) zabiera się za uwiecznianie rzeczywistości zaczyna kombinować, upiększa, estetyzuje i sepiuje, zbliża makro i przybliża mikro, dobiera filtry a na wszystko daje Photoshopa. I po sprawie. Świat znika, zostają zdjęcia.&lt;/em&gt;&amp;#160;&lt;a href="http://www.swiatobrazu.pl/wielka_prezentacja_wspolczesnej_polskiej_fotografii_w_csw.html"&gt;[tu cały tekst Anny Cymer]&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Portret jest dziedziną szczególna. Jest świadectwem relacji (choćby chwilowej) między fotografem a modelem. Człowiek, który staje przed obiektywem, po części staje sie współautorem zdjęcia. Coś fotografowi daje. Andrzejowi Draganowi jego modele i modelki też coś dają, tylko mam wrażenie, ze on tego nie przyjmuje, bo w tej relacji jest zajęty głównie sobą. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Zdjęcia Andrzeja Dragana można zobaczyć tutaj: &lt;a href="http://www.andrzejdragan.com"&gt;www.andrzejdragan.com&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;PS: Na koniec zabawna ciekawostka – specjalny filtr do zainstalowania w Photoshopie :)&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://http://www.cyfrografia.pl/retusziefekty.html"&gt;&lt;img title="efekt_dragana_1_m" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="269" alt="efekt_dragana_1_m" src="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sz4ke-pCgRI/AAAAAAAAA4o/gqN8l6i5xYk/efekt_dragana_1_m%5B5%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p align="right"&gt;&lt;a title="http://www.cyfrografia.pl/retusziefekty.html" href="http://www.cyfrografia.pl/retusziefekty.html"&gt;http://www.cyfrografia.pl/retusziefekty.html&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7578020373006958440-1138808827983790359?l=o-fotografii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-fotografii.blogspot.com/feeds/1138808827983790359/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2010/01/fotografie-ktorych-nie-lubie-vol-1.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/1138808827983790359'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/1138808827983790359'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2010/01/fotografie-ktorych-nie-lubie-vol-1.html' title='Fotografie, których nie lubię - vol. 1'/><author><name>Dominika Dzikowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17145440636070583578</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sz4ke-pCgRI/AAAAAAAAA4o/gqN8l6i5xYk/s72-c/efekt_dragana_1_m%5B5%5D.jpg?imgmax=800' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7578020373006958440.post-7776224950424021090</id><published>2009-12-29T03:11:00.001-08:00</published><updated>2009-12-29T03:11:38.682-08:00</updated><title type='text'>Dla fanów Nan Goldin</title><content type='html'>&lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://www.worldpressphoto.org/index.php?option=com_media_gallery&amp;amp;area=showGallery&amp;amp;task=view&amp;amp;id=18&amp;amp;Itemid=56&amp;amp;bandwidth=high"&gt;&lt;img title="goldin wywiad" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="226" alt="goldin wywiad" src="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sznj6USC22I/AAAAAAAAA4k/vKUAA9UT-js/goldin%20wywiad%5B6%5D.jpg?imgmax=800" width="245" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://www.worldpressphoto.org/index.php?option=com_media_gallery&amp;amp;area=showGallery&amp;amp;task=view&amp;amp;id=18&amp;amp;Itemid=56&amp;amp;bandwidth=high"&gt;Wykład, którego udzieliła z okazji ostatniej odsłony World Press Photo.&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Mówi tam miedzy innymi o tym, że nie poddała się cyfrowej rewolucji. Wciąż robi zdjęcia na slajdach, analogowym aparatem. Nie korzysta z Photoshopa. Jejku! To jak żyjący dinozaur! &lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7578020373006958440-7776224950424021090?l=o-fotografii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-fotografii.blogspot.com/feeds/7776224950424021090/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/12/dla-fanow-nan-goldin.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/7776224950424021090'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/7776224950424021090'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/12/dla-fanow-nan-goldin.html' title='Dla fanów Nan Goldin'/><author><name>Dominika Dzikowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17145440636070583578</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sznj6USC22I/AAAAAAAAA4k/vKUAA9UT-js/s72-c/goldin%20wywiad%5B6%5D.jpg?imgmax=800' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7578020373006958440.post-8629905461782171709</id><published>2009-11-25T15:28:00.001-08:00</published><updated>2009-11-25T15:38:59.968-08:00</updated><title type='text'>Obrzędy bez magii</title><content type='html'>&lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sw29VNEnLWI/AAAAAAAAA2Y/HfT4Dd5m4v0/s1600-h/2komunia5%5B4%5D.jpg"&gt;&lt;img title="2komunia5" style="border-top-width: 0px; display: inline; border-left-width: 0px; border-bottom-width: 0px; border-right-width: 0px" height="322" alt="2komunia5" src="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sw29VxJ0ymI/AAAAAAAAA2c/w5Nr3CEgc_c/2komunia5_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p align="right"&gt;źródło: &lt;a href="http://www.pokrycki.com"&gt;www.pokrycki.com&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Projekt Przemysława Pokryckiego dotyczący polskich obrzędów: chrztów, komunii, ślubów i pogrzebów jest dla mnie jednym z najważniejszych polskich cykli fotograficznych. Temat jest wyrazisty, emocjonujący, ważny, ciekawy, bliski każdemu (mogłabym jeszcze długo wyliczać…). Dlatego przyglądam się tym zdjęciom uważnie, a jeszcze chyba uważniej przyglądam się moim emocjom, gdy na te zdjęcia patrzę. I coś mi tutaj nie gra.&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Cykl wpisuję się bardzo mocno w modną estetykę chłodnego spojrzenia, choć nawiązuje też do znanego cyklu &lt;a href="http://www.fotopolis.pl/index.php?g=326"&gt;Zofii Rydet “Zapis socjologiczny”&lt;/a&gt;. Główni bohaterowie i ich goście sportretowani są we wnętrzach, gdzie odbywają się uroczystości. Aparat rejestruje więc twarze, odświętne stroje i pozy, zastawione stoły, dekoracje, wreszcie wnętrza domów, restauracji, czy wynajętych sal – wszystko w sposób sugerujący pewien obiektywizm. Tacy jesteśmy, tak wyglądamy, tak świętujemy najważniejsze dni w naszym życiu.&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Zadziwiający jest dla mnie wybór właśnie takiego stylu fotografowania w kontekście wybranego tematu. Na stronie Pokryckiego (&lt;a href="http://www.pokrycki.com"&gt;www.pokrycki.com&lt;/a&gt;) cykl otwiera tekst Marty Aleksandry Olejnik dotyczący istoty obrzędu (niestety dostępny tylko po angielsku). Pisze ona o tym, że siła obrzędu bierze się z transcendencji i symbolicznego znaczenia. Symboliczne gesty mają siłę magiczną pozwalającą uczestnikom uroczystości przejść bezpiecznie przez ten graniczny moment, oddzielający jeden etap życia od kolejnego. Chciałabym w tych zdjęciach zobaczyć właśnie tę magię, to wyjście poza materialny wymiar wydarzenia, chciałabym zobaczyć siłę tych obrzędów. Bo mimo narzekań socjologów wydaje mi się, że w polskich obrzędach wciąż tkwi pewna moc, nawet jeśli oparta na bezrefleksyjnym powtarzaniu. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Część fotografii z tego cyklu wydaje mi się dość brutalna. Zamiast magii i siły symbolu są sztywne pozy i ogórki konserwowe. Za mało na tych zdjęciach ludzi, tego co się z nimi dzieje w tym dniu (nawet jeśli głównym ich przeżyciem jest troska, by przyjęcie się udało i by dobrze wypaść przed gośćmi), a za dużo kiczowatych dekoracji, satynowych obrusów. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p align="right"&gt;&lt;a href="http://www.pokrycki.com"&gt;&lt;img title="2komunia3" style="border-top-width: 0px; display: inline; border-left-width: 0px; border-bottom-width: 0px; border-right-width: 0px" height="322" alt="2komunia3" src="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sw29WmTTmkI/AAAAAAAAA2g/PN-xwMQObk0/2komunia3%5B5%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;#160; &lt;/p&gt;  &lt;p align="right"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sw29XpXrb4I/AAAAAAAAA2k/oT1s89RlYaw/s1600-h/3slub3%5B7%5D.jpg"&gt;&lt;img title="3slub3" style="border-top-width: 0px; display: inline; border-left-width: 0px; border-bottom-width: 0px; border-right-width: 0px" height="322" alt="3slub3" src="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sw29YVU8ujI/AAAAAAAAA2o/DnQe-cGk3so/3slub3_thumb%5B5%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p align="right"&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p align="right"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sw29ZTko5bI/AAAAAAAAA2s/HqjYmvNGsog/s1600-h/2komunia1%5B4%5D.jpg"&gt;&lt;img title="2komunia1" style="border-top-width: 0px; display: inline; border-left-width: 0px; border-bottom-width: 0px; border-right-width: 0px" height="323" alt="2komunia1" src="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sw29aSUXKXI/AAAAAAAAA2w/HZ1XFKPkTGQ/2komunia1_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p align="right"&gt;źródło: &lt;a href="http://www.pokrycki.com"&gt;www.pokrycki.com&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p align="left"&gt;Nie mogę przeżyć tych stołów na pierwszym planie! Wiem, że wyżerka jest ważną częścią polskiej tradycji i sama lubię z tego aspektu naszej kultury skorzystać, ale mam wrażenie, że ci ludzie ustawieni akurat w tym miejscu wypadają wyjątkowo niekorzystnie. Fotografie stają się krytyką konsumpcjonizmu. Pokazują, że kolejność w polskiej obrzędowości przedstawia się następująco: na pierwszym planie żarcie, potem ludzie, a potem, gdzieś tam w tle święty obrazek.&amp;#160;&amp;#160;&amp;#160; &lt;/p&gt;  &lt;p align="left"&gt;Na szczęście nie wszystkie zdjęcia tak wyglądają. To chyba moje ulubione:&lt;/p&gt;  &lt;p align="left"&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p align="left"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sw29bPxNlWI/AAAAAAAAA20/xNJk0UbWTk8/s1600-h/2komunia6%5B7%5D.jpg"&gt;&lt;img title="2komunia6" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="322" alt="2komunia6" src="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sw29cA0xPNI/AAAAAAAAA24/tGTrY_MWgwo/2komunia6_thumb%5B5%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p align="right"&gt;źródło: &lt;a href="http://www.pokrycki.com"&gt;www.pokrycki.com&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p align="left"&gt;Poważne ciotki i wujkowie, rozbrykane dzieciaki, refleksyjny pan z kubeczkiem, w tle główni bohaterowie: cały kadr wypełniają ludzie. Tu jest siła polskich obrzędów: rodzina, żywi ludzie, którzy widać, jakoś się tego dnia bawią: lepiej lub gorzej, ale są razem. I to jest główny temat zdjęcia, a nie te upiorne plastikowe kubki. &lt;/p&gt;  &lt;p align="left"&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p align="left"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sw29c0z69-I/AAAAAAAAA28/NvDkFGvOHU8/s1600-h/3slub4%5B4%5D.jpg"&gt;&lt;img title="3slub4" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="319" alt="3slub4" src="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sw29diBu6oI/AAAAAAAAA3A/qgh7vZeq5r8/3slub4_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p align="right"&gt;źródło: &lt;a href="http://www.pokrycki.com"&gt;www.pokrycki.com&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p align="left"&gt;Mój problem z tymi zdjęciami jest ogólnie taki, że pokazują one głównie tzw. kulturę materialną: jedzenie na stołach, balony, kiczowate ozdoby, monstrualne torty: które w świetle lampy błyskowej jeszcze bardziej rzucają się w oczy przytłaczając kompletnie głównych bohaterów. (Dla porównania: w sekcji poświęconej pogrzebom jest kilka zdjęć przy świetle zastanym i wygląda to wszystko o wiele bardziej nastrojowo). &lt;/p&gt;  &lt;p align="left"&gt;Styl większości zdjęć nie przystaje do tematu, chyba, że celem autora było obnażanie duchowej pustki. Chłodne spojrzenie obiektywu jest bezlitosne wobec rumianych policzków i jaskrawych napojów w plastikowych butelkach – poza tym niewiele więcej z tych obrzędów zostało. Jeszcze jako taka bronią się ci bogatsi, których stać na urządzanie gustownych przyjęć: tu formy są jakby mniej rozbuchane, przez co i treść wydarzenia ma szanse zaistnieć na zdjęciu. &lt;/p&gt;  &lt;p align="left"&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p align="left"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sw29eaRVPYI/AAAAAAAAA3E/MippqELbGKM/s1600-h/4pogrzeb1%5B5%5D.jpg"&gt;&lt;img title="4pogrzeb1" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="321" alt="4pogrzeb1" src="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sw29fZhXd-I/AAAAAAAAA3I/lmP_bnsvwtE/4pogrzeb1_thumb%5B3%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sw29eaRVPYI/AAAAAAAAA3E/MippqELbGKM/s1600-h/4pogrzeb1%5B5%5D.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p align="right"&gt;źródło: &lt;a href="http://www.pokrycki.com"&gt;www.pokrycki.com&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p align="left"&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p align="left"&gt;I na koniec jeszcze kilka wczesnych zdjęć Przemysława Pokryckiego z cyklu “Żniwa”. Ogólnie wolę fotografię kolorową, ale jest w tych zdjęciach wszystko to, czego brakuje mi w cyklu o obrzędach. &lt;/p&gt;  &lt;p align="left"&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p align="left"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sw29gD902FI/AAAAAAAAA3M/PIUIpNxzbHo/s1600-h/zniwa2%5B4%5D.jpg"&gt;&lt;img title="zniwa2" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="269" alt="zniwa2" src="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sw29hDsjQ2I/AAAAAAAAA3Q/BR1fKLZhAng/zniwa2_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p align="left"&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p align="left"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sw29h3SKluI/AAAAAAAAA3U/5xY_qi5h-u4/s1600-h/zniwa1%5B5%5D.jpg"&gt;&lt;img title="zniwa1" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="267" alt="zniwa1" src="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sw29ikm2y-I/AAAAAAAAA3Y/hDiCCIMGPvs/zniwa1_thumb%5B3%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p align="left"&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p align="left"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sw29jRHmXmI/AAAAAAAAA3c/vvcr0SqBm9Y/s1600-h/zniwa3%5B4%5D.jpg"&gt;&lt;img title="zniwa3" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="273" alt="zniwa3" src="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sw29khpZtKI/AAAAAAAAA3g/6ZIlKmY45RY/zniwa3_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p align="left"&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p align="left"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sw29lSPobkI/AAAAAAAAA3k/Sck8ALNNTHs/s1600-h/ekst_pokrycki011%5B4%5D.jpg"&gt;&lt;img title="ekst_pokrycki011" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="414" alt="ekst_pokrycki011" src="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sw29mYDTNWI/AAAAAAAAA3o/vUJZfS79zoo/ekst_pokrycki011_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p align="right"&gt;źródło: &lt;a href="http://www.latarnik.pl"&gt;www.latarnik.pl&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p align="left"&gt;Więcej o tym cyklu &lt;a href="http://www.luksfera.pl/aktualnosci.php?LANG=pl&amp;amp;arch=1&amp;amp;news=1"&gt;na stronie galerii Luksfera&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7578020373006958440-8629905461782171709?l=o-fotografii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-fotografii.blogspot.com/feeds/8629905461782171709/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/11/obrzedy-bez-magii.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/8629905461782171709'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/8629905461782171709'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/11/obrzedy-bez-magii.html' title='Obrzędy bez magii'/><author><name>Dominika Dzikowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17145440636070583578</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sw29VxJ0ymI/AAAAAAAAA2c/w5Nr3CEgc_c/s72-c/2komunia5_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7578020373006958440.post-7872083943399498724</id><published>2009-11-11T11:46:00.001-08:00</published><updated>2009-11-11T11:46:51.049-08:00</updated><title type='text'>Co robić, kiedy pada deszcz?</title><content type='html'>&lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SvsUk0epxBI/AAAAAAAAA1c/PUhk5lSbMIM/s1600-h/hunter1%5B6%5D.jpg"&gt;&lt;img title="hunter1" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="480" alt="hunter1" src="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SvsUl1Z7pOI/AAAAAAAAA1g/fV6yfPF5ARw/hunter1_thumb%5B4%5D.jpg?imgmax=800" width="377" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p align="right"&gt;&lt;em&gt;źródło: &lt;/em&gt;&lt;a href="http://www.fotopolis.pl"&gt;&lt;em&gt;www.fotopolis.pl&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Warszawiacy i Warszawianki mogą wybrać się na wystawę Toma Huntera w “1500 m2 do wynajęcia” – nowej galerii, czy raczej przestrzeni artystycznej na Powiślu. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Hunter znany jest z fotografii inspirowanych klasycznym malarstwem. W swoich pracach przedstawia mieszkańców Hackney – dzielnicy na przedmieściach Londynu, gdzie z resztą sam mieszka. Fotografie Huntera łączą elegancką klasyczną estetykę z zaangażowaniem społecznym. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Kurator wystawy Tim Birch pisze: &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;i&gt;Bohaterowie portretów Huntera to nie bogacze stawiający sobie za cel zwiększenie liczby rodowych totemów. To pozbawieni praw obywatelskich, rozczarowani, lub przynajmniej wszyscy zbyt łatwo niewłaściwie odbierani członkowie społeczeństwa. To ludzie, którzy sami świadomie wybierają życie na obrzeżach głównego nurtu społeczeństwa (np. &amp;quot;Podróżnicy&amp;quot;). Pomimo faktu, że osoby takie są często traktowane stereotypowo, Hunter nierzadko portretuje je same, co jest źródłem aury intymności i poczucia osobistej wartości. Hunter mówi o nich: &amp;quot;Naprawdę chciałem pokazać, że osoby, z którymi pracowałem, są równie ważne, co znani i bogaci ludzie, tak samo jak to robił Vermeer&amp;quot; [źródło: &lt;a href="http://www.fotopolis.pl"&gt;www.fotopolis.pl&lt;/a&gt;]&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Nie byłam jeszcze na wystawie, wybieram się, jak wyzdrowieję, ale bardzo pociąga mnie taka wizja fotografii jako sztuki egalitarnej, pozwalającej oddać godność ludziom znajdującym się gdzieś na peryferiach głównego nurtu. Gest artysty polega tutaj właśnie na zwróceniu wzroku w stronę ludzi uznawanych przez kulturę popularną za niewartych uwagi – nie bogatych, nie pięknych, nie młodych, nie odnoszących sukcesów, żyjących w sposób odbiegający od normy itd. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Ciekawe tylko, czy takie artystyczne zabiegi przynoszą jakieś efekty. Na wystawy chodzą najczęściej ludzie zainteresowani sztuką, którzy i tak nie&amp;#160; biorą zbyt poważnie kreowanych wzorców idealnego człowieka sukcesu (a często sami znajdują się gdzieś na marginesie mainstreamu). Może to trochę tak, że artyści próbują w ten sposób dowartościować samych siebie? &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Strona Toma Huntera &lt;a href="http://www.tomhunter.org"&gt;www.tomhunter.org&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Fundacja65, organizator wystawy &lt;a href="http://www.element65.pl"&gt;www.element65.pl&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;b&gt;Centrum Działań Twórczych 1500m2     &lt;br /&gt;ul. Solec 18/20, &lt;/b&gt;&lt;b&gt;Warszawa&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;strong&gt;Czynne od wtorku do niedzieli 11.00-19.00 &lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;Wstęp wolny :)&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;A tu chyba najbardziej znane zdjęcie Toma Huntera: “Kobieta czytająca nakaz eksmisji”&amp;#160; i jego malarski pierwowzór Jan Vermeer van Delft “Kobieta czytająca list”&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SvsUnGIMnII/AAAAAAAAA1k/0UVZferBN8I/s1600-h/hunter2%5B6%5D.jpg"&gt;&lt;img title="hunter2" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="480" alt="hunter2" src="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SvsUn6nYypI/AAAAAAAAA1o/vwtRNm0V6Ok/hunter2_thumb%5B4%5D.jpg?imgmax=800" width="378" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p align="right"&gt;&lt;em&gt;źródło: &lt;/em&gt;&lt;a href="http://www.saatchi-gallery.co.uk"&gt;&lt;em&gt;www.saatchi-gallery.co.uk&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p align="left"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SvsUpcsX1JI/AAAAAAAAA1s/3crShcKTWAw/s1600-h/vermeer%5B6%5D.jpg"&gt;&lt;img title="vermeer" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="480" alt="vermeer" src="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SvsUqnBkoEI/AAAAAAAAA1w/pabj3B36HKk/vermeer_thumb%5B4%5D.jpg?imgmax=800" width="370" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p align="right"&gt;źródło: &lt;a href="http://commons.wikimedia.org"&gt;http://commons.wikimedia.org&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7578020373006958440-7872083943399498724?l=o-fotografii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-fotografii.blogspot.com/feeds/7872083943399498724/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/11/co-robic-kiedy-pada-deszcz.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/7872083943399498724'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/7872083943399498724'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/11/co-robic-kiedy-pada-deszcz.html' title='Co robić, kiedy pada deszcz?'/><author><name>Dominika Dzikowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17145440636070583578</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SvsUl1Z7pOI/AAAAAAAAA1g/fV6yfPF5ARw/s72-c/hunter1_thumb%5B4%5D.jpg?imgmax=800' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7578020373006958440.post-2587533060845285837</id><published>2009-11-04T11:50:00.000-08:00</published><updated>2009-11-09T11:58:09.239-08:00</updated><title type='text'>Straszna sztuka na straszną pogodę</title><content type='html'>Wybaczcie brak nowych wpisów, ale jestem zarzucona robotą. Obiecuję poprawę po weekendzie. &lt;br /&gt;Tymczasem chciałam zwrócić Waszą uwagę na ostatni wpis na blogu Izy Kowalczyk na temat cyklu zdjęć Rogera Cremera przedstawiającego turystów w Auschwitz. Turystów fotografujących. Świetny cykl i świetna notka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://strasznasztuka.blox.pl/html"&gt;www.strasznasztuka.blox.pl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swoją drogą ciekawe, co dzieje się z tymi zdjęciami wykonanymi przez turystów. Chyba nie lądują w rodzinnym albumie? Może katalog w komputerze zatytułowany "nie zaglądać"?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7578020373006958440-2587533060845285837?l=o-fotografii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-fotografii.blogspot.com/feeds/2587533060845285837/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/11/straszna-sztuka-na-straszna-pogode.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/2587533060845285837'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/2587533060845285837'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/11/straszna-sztuka-na-straszna-pogode.html' title='Straszna sztuka na straszną pogodę'/><author><name>Dominika Dzikowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17145440636070583578</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7578020373006958440.post-2619310858954590691</id><published>2009-10-21T16:09:00.001-07:00</published><updated>2009-10-21T16:09:05.495-07:00</updated><title type='text'>Rodzinny kryzys</title><content type='html'>&lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/St-UaIXM12I/AAAAAAAAA0M/r6APF1zhaMQ/s1600-h/269_6991%5B4%5D.jpg"&gt;&lt;img title="269_6991" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="283" alt="269_6991" src="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/St-Ua2YPnBI/AAAAAAAAA0Q/cxU8TghIi9M/269_6991_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;© Leonie Purchas &lt;a href="http://www.leoniepurchas.com"&gt;www.leoniepurchas.com&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Jest takie powiedzonko, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Leonie Purchas zajmowała się głownie dokumentalnymi projektami na temat rodzin z całego świata. Jej ostatni cykl jest pod tym względem szczególny – bo przedstawia jej własną rodzinę. Przez dwa lata autorka pomagała matce w jej walce z depresją i zaburzeniami kompulsywnymi. Razem z nią sprzątała dom, w którym matka przez lata zgromadziła stosy różnych niepotrzebnych rzeczy. Na zdjęciach pojawiają się też ojczym i brat autorki.&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/St-UbVgqyoI/AAAAAAAAA0U/_GT9NvFZ0PI/s1600-h/269_6992%5B5%5D.jpg"&gt;&lt;img title="269_6992" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="281" alt="269_6992" src="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/St-UcGr2R7I/AAAAAAAAA0Y/hgw6q2VGUjU/269_6992_thumb%5B3%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/St-Uc73HJrI/AAAAAAAAA0c/kLFsX6HUJfo/s1600-h/269_6990%5B4%5D.jpg"&gt;&lt;img title="269_6990" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="275" alt="269_6990" src="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/St-Udl8VTYI/AAAAAAAAA0g/_-CdXy-tAJA/269_6990_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;© Leonie Purchas &lt;a href="http://www.leoniepurchas.com"&gt;www.leoniepurchas.com&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Zdjęcia są niezwykłe. Ma wrażenie, że jest w nich niepokój, lęk, wyczuwalne napięcie pomiędzy ludźmi. Jest też w tych fotografiach siła – widać, że Purchas fotografuje sytuacje, które ją poruszają, które są dla niej trudne i ważne. Jest też czułość, jakaś melancholia, tęsknota. Jednocześnie cały cykl jest bardzo enigmatyczny, o samej sytuacji rodzinnej więcej można się dowiedzieć&amp;#160; z opisu niż ze zdjęć. Dzięki temu jest w tych zdjęciach jakaś prawda, coś bardzo żywego, co pozwala – mnie przynajmniej – odnaleźć moje własne emocje związane z moją rodziną. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Cały ten projekt wydaje mi się bardzo odważny. Mam wrażenie, że autorka skoczyła na głęboką wodę – fotografowała intuicyjnie, bez z góry przyjętego planu, nie przejmując się, czy wyjdzie z tego czytelny reportaż. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Tu dwie rozkładówki – po kliknięciu otworzy się większa wersja:&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/St-Uev3_nRI/AAAAAAAAA0k/DYocgH4Asc8/s1600-h/269_6988%5B6%5D.jpg"&gt;&lt;img title="269_6988" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="268" alt="269_6988" src="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/St-UfkywyDI/AAAAAAAAA0o/__oI6vPxoO4/269_6988_thumb%5B4%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/St-Ugl9zp0I/AAAAAAAAA0s/t_-wewbz8ek/s1600-h/269_6989%5B5%5D.jpg"&gt;&lt;img title="269_6989" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="264" alt="269_6989" src="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/St-UhLa1mRI/AAAAAAAAA0w/ij2giF3r4Vs/269_6989_thumb%5B3%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;© Leonie Purchas &lt;a href="http://www.leoniepurchas.com"&gt;www.leoniepurchas.com&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Na stronie Purchas (&lt;a href="http://www.leoniepurchas.com"&gt;www.leoniepurchas.com&lt;/a&gt;) nie ma jeszcze tych fotografii. Można je obejrzeć w najnowszym numerze FOAM &lt;a href="http://www.foammagazine.nl/"&gt;(także online),&lt;/a&gt; o którym pisałam, zachwycając się zdjęciami Joao Castilho. Zachęcam przynajmniej do przejrzenia tego numeru - pismo jest drogie (77 zł), ale tym razem jest to numer podwójny i do tego pełen świetnych, poruszających zdjęć. No dobrze, przyznaję – zaszalałam i kupiłam :)&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Dla porównania i uwydatnienia świetności zdjęć Purchas, kilka fotografii rodzinno-kryzysowych młodej fotografki: &lt;a href="http://www.lisalindvay.com/images.html"&gt;Lisy Lindvay&lt;/a&gt;. Nie mówię, że one są złe – kilka zdjęć jest naprawdę bardzo dobrych, ale w porównaniu z cyklem Purchas widać, jak bardzo to wszystko jest wykoncypowane i przetrawione w głowie zanim Lindvay nacisnęła migawkę. Czytelne, przewidywalne i – po pewnym czasie – dość nudne. Podobna sytuacja powielona niepotrzebnie kilka razy, przez co te słabsze zdjęcia odbierają siłę tym lepszym.&amp;#160; Ale i tak warto rzucić okiem na całość: &lt;a href="http://www.lisalindvay.com"&gt;www.lisalindvay.com&lt;/a&gt;, choćby żeby zobaczyć świetne foto na temat kryzysu męskości (jak ktoś kliknie w link to na pewno będzie widział, które zdjęcie mam na myśli). &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;img title="lindvay1" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="480" alt="lindvay1" src="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/St-Uh5GpVQI/AAAAAAAAA00/YPvNfQLVZ4Y/lindvay1%5B6%5D.jpg?imgmax=800" width="384" border="0" /&gt;&amp;#160;&amp;#160; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://www.lisalindvay.com"&gt;&lt;img title="lindvay2" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="320" alt="lindvay2" src="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/St-Uip-mnqI/AAAAAAAAA04/nlRp7fd0Fsc/lindvay2%5B5%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://www.lisalindvay.com"&gt;&lt;img title="lindvay3" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="320" alt="lindvay3" src="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/St-UjZMkSGI/AAAAAAAAA08/Jd1xVvdZNuc/lindvay3%5B5%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://www.lisalindvay.com"&gt;&lt;img title="lindvay4" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="320" alt="lindvay4" src="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/St-UkLWuCsI/AAAAAAAAA1A/wq0Ej12TUmk/lindvay4%5B5%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7578020373006958440-2619310858954590691?l=o-fotografii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-fotografii.blogspot.com/feeds/2619310858954590691/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/10/rodzinny-kryzys.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/2619310858954590691'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/2619310858954590691'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/10/rodzinny-kryzys.html' title='Rodzinny kryzys'/><author><name>Dominika Dzikowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17145440636070583578</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/St-Ua2YPnBI/AAAAAAAAA0Q/cxU8TghIi9M/s72-c/269_6991_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7578020373006958440.post-6633372181703334186</id><published>2009-10-14T07:53:00.001-07:00</published><updated>2009-10-14T07:53:10.801-07:00</updated><title type='text'>“O fotografii” – a tribute to…</title><content type='html'>&lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/StXl0km3vWI/AAAAAAAAA0E/QVB4NGB7L1w/s1600-h/sontag1mini6.jpg"&gt;&lt;img title="sontag1mini" style="border-top-width: 0px; display: inline; border-left-width: 0px; border-bottom-width: 0px; border-right-width: 0px" height="600" alt="sontag1mini" src="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/StXl1Zad0XI/AAAAAAAAA0I/EzNt0c8deps/sontag1mini_thumb4.jpg?imgmax=800" width="357" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Od samego początku planowałam dłuższą notkę na temat kultowej&amp;#160; książki Susan Sontag. Choćby ze względu na nieprzypadkową zbieżność tytułu mojego bloga ;-) Bez wątpienia jest to książka, która ukształtowała moje myślenie o fotografii, w której za każdym razem znajduję pretekst do zastanawiania się, po co właściwie fotografuję i po co oglądam i gromadzę&amp;#160; zdjęcia.&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;A teraz pojawiła się kolejna zachęta: 30 października pojawi się długo oczekiwane nowe wydanie. Z tego co widziałam na stronie wydawnictwa Karakter – książka zapowiada się apetycznie i z pewnością zajmie honorowe miejsce na mojej fotograficzno-albumowej półeczce.&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Fotografia – według Sontag - “stanowi przede wszystkim rytuał społeczny, ochronę przed lękiem i narzędzie władzy”, a aparat fotograficzny jest potężnym narzędziem kształtującym sposób myślenia i odczuwania współczesnego człowieka. Jak druk Gutenberga, fotografia wpisuje się w ciąg wynalazków zmieniających całość otaczającej nas kultury.&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Próba streszczenia obserwacji Sontag jest kompletnie bez sensu – równie dobrze mogłabym przepisywać tu kolejne obszerne fragmenty. Lepiej zatrzymać się na chwilę przy co ciekawszych stwierdzeniach – i zobaczyć, gdzie mnie one zaprowadzą.&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Zacznę może od tej ochrony przed lękiem. O co właściwie chodzi? Sontag pisze o turystach, którzy – wyrwani ze swojej codziennej rutyny, niepewni jak się zachować w nowych miejscach i w nowych sytuacjach - robią zdjęcia. Stawiają się w specyficznej sytuacji obserwatorów, obcych przybyszów, którzy przyglądają się egzotycznym miejscom z dystansem. Zwiedzają dalekie kraje, poznają inne kultury – ale jakby zamknięci w bezpiecznej bańce.&amp;#160; Wiedzą, co robić: szukać ładnych widoków i utrwalać. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Czy nie jest przypadkiem tak, że każdy fotograf&amp;#160; staje się swego rodzaju turystą? Przygląda się światu z dystansem, nie uczestniczy w otaczających go wydarzeniach, ale patrzy, czeka na właściwy moment, wyławia interesujące motywy. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Fotografia jest pod tym względem narzędziem bardzo dwuznacznym – z jednej strony zbliża do ludzi i świata, daje pretekst do przyglądania się, odwiedzania różnych miejsc, a z drugiej - aparat jest rodzajem tarczy, za którą można się schować; tarczy, która sprawia, że fotograf zawsze pozostaje outsiderem. Sontag pisze, że fotografia stwarza pozory uczestnictwa. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Pamiętam, jak kilka lat temu robiłam zdjęcia na ślubie kuzyna. Spontanicznie chwyciłam za aparat, nie było to konieczne. Państwo młodzi mieli wynajętego fotografa ślubnego. A jednak czułam się niepewnie w kościele. Aparat sprawił, że cała sytuacja zamieniła się w moich oczach w rodzaj przedstawienia, a moja obecność tam była podporządkowana temu, by zrobić ładne fotografie.&amp;#160; Było dokładnie tak, jak pisze Sontag – pozór uczestnictwa. Człowieka z aparatem przy oku nie łatwo wzruszyć. Zajęta fotografowaniem, nie muszę konfrontować się z tym, że już przez tyle lat nie byłam w kościele, że nie mam potrzeby wierzyć. Nie muszę konfrontować się z moim wzruszeniem i poczuciem, że jest coś niebywałego w chwili, kiedy dwoje ludzi ślubuje sobie miłość “na zawsze” – choć przecież nie mogą mieć pewności, że im się uda tę miłość utrzymać. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;W domu obejrzałam zdjęcia. Było na nich odbite światło tamtej chwili. Oglądanie zdjęć, było jak jedzenie cukierka przez papierek. Albo raczej jak oglądanie rekinów za szybą.&amp;#160;&amp;#160; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Mam wrażenie, że mój synek wyczuwa tę dystansującą siłę fotografii. Kiedy próbuję zrobić mu zdjęcie, zamiast zapozować, pędzi do mnie i rzuca się na obiektyw, próbując go zjeść.&amp;#160; Wtedy moja bezpieczna bańka dystansu pęka, odkładam aparat i idziemy się poprzytulać.&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&amp;#160;&amp;#160;&amp;#160; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Wiedziałam, że mi się ta notka o Sontag nie uda, że podryfuję w dygresje. Zawsze tak jest, kiedy czytam “O fotografii”. Po prostu to jest taka książka, z którą się chce rozmawiać :) &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://www.karakter.pl/2009/susan-sontag-o-fotografii#more-71"&gt;Susan Sontag “O fotografii”, wydawnictwo Karakter&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7578020373006958440-6633372181703334186?l=o-fotografii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-fotografii.blogspot.com/feeds/6633372181703334186/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/10/o-fotografii-tribute-to.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/6633372181703334186'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/6633372181703334186'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/10/o-fotografii-tribute-to.html' title='“O fotografii” – a tribute to…'/><author><name>Dominika Dzikowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17145440636070583578</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/StXl1Zad0XI/AAAAAAAAA0I/EzNt0c8deps/s72-c/sontag1mini_thumb4.jpg?imgmax=800' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7578020373006958440.post-3561569039933731356</id><published>2009-10-06T13:15:00.001-07:00</published><updated>2009-10-06T13:15:11.922-07:00</updated><title type='text'>Krajobraz, akt czy portret?</title><content type='html'>&lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Niedawno zostałam zapytana jakim rodzajem fotografii się zajmuję. Pytanie wywołało we mnie pewną konsternację, więc aby ułatwić mi odpowiedź rozmówca podsunął kilka przykładowych kategorii: krajobrazy? martwa natura? ludzie? &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Mam wrażenie, że wiele osób myśli w ten sposób o fotografii. Jeśli jesteś fotografem, zajmujesz się ściśle określoną działką tematyczną. Jesteś kolekcjonerem. Damskich biustów, owadów w dużym zbliżeniu, krajobrazów z obowiązkowym motywem kontrastowych skłębionych chmur, obdrapanych podwórek… Można tę wyliczankę ciągnąć w nieskończoność. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Idealnym miejscem, gdzie widać taki sposób myślenia (czy raczej niemyślenia) o fotografii jest portal &lt;a href="http://plfoto.com"&gt;plfoto&lt;/a&gt;. Wrzuca się tam pojedyncze zdjęcia do oceny, umieszczając je w jednej z kategorii. Najwyżej ocenione zdjęcia są potem prezentowane w rozmaitych galeriach typu top 100. Wystarczy pobieżny rzut oka, a widać, że niewiele z takiego podejścia do fotografii da się wycisnąć. O pojedynczym zdjęciu naprawdę rzadko można coś sensownego powiedzieć, przeważają więc lakoniczne opinie w stylu: “fajne”, “ma klimat”, “to lubię”. Większość takich pojedynczych zdjęć w kółko powtarza ten sam stereotypowy motyw. Piękne ciało w dziwnej pozie,&amp;#160; romantyczny czarno-biały portret młodej kobiety chmurnej i zamyślonej, zachwycająca przyroda (góry, morze, las) w świetle zachodzącego słońca, twarz starca emanująca smutkiem i tzw. życiową mądrością. Nie ma o czym mówić.&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Już wiem, co trzeba było odpowiedzieć na to pytanie o rodzaj fotografii. Że robię zdjęcia o życiu :-)&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;A że nie wypada mi za bardzo ilustrować moich narzekań konkretnymi przykładami z plfoto, proponuję obejrzeć dużą serię zdjęć “o życiu”. &lt;a href="http://www.garethmcconnell.com/family/"&gt;Gareth McConnell “Family. 21 century love poem”&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Gareth McConnel jak widać nie może się zdecydować, czy woli portret, martwą naturę, czy zwierzęta i fotografuje różne rzeczy: &lt;/p&gt;  &lt;ul&gt;   &lt;li&gt;wymiętą pościel na swoim łóżku, &lt;/li&gt;    &lt;li&gt;dzieci &lt;/li&gt;    &lt;li&gt;psa&lt;/li&gt;    &lt;li&gt;swój zagracony pokój&lt;/li&gt;    &lt;li&gt;krzesło drewniane z rzeźbionymi nóżkami i to, co akurat na nim leży&lt;/li&gt;    &lt;li&gt;drugie krzesło drewniane z poręczami&lt;/li&gt;    &lt;li&gt;kanapę z kocem w czarno-białą kratkę &lt;/li&gt;    &lt;li&gt;kwiaty nocą&lt;/li&gt;    &lt;li&gt;bluszcz&lt;/li&gt;    &lt;li&gt;kobiety (także gołe i w kostiumach kąpielowych),&lt;/li&gt;    &lt;li&gt;jedną taką panią, co lubi chodzić w podkolanówkach, &lt;/li&gt;    &lt;li&gt;faceta z siwiejącym zarostem&lt;/li&gt;    &lt;li&gt;bardzo dziwnego faceta który jest CAŁY wytatuowany&lt;/li&gt;    &lt;li&gt;siebie w lustrze.&lt;/li&gt; &lt;/ul&gt;  &lt;p&gt;Wychodzi z tego ciekawa i bardzo niejednoznaczna opowieść o pewnym zagraconym domu, gdzie mieszkają dziwni ludzie. Rodzina, jak wynika z tytułu, ale nie w dosłownym sensie. Trudno się połapać, kto jest tu mamą, a kto tatą. W ogrodzie kręci się sporo podejrzanych typków. Czym zajmują się mieszkańcy i bywalcy tego miejsca? Nie wiadomo. Wyglądają na outsiderów, zamieszkujących artystyczną enklawę. Jednocześnie jest w tych zdjęciach ujmująca czułość – widać, że fotograf opowiada o tym, co jest mu bliskie i dla niego ważne. Tematyczne pomieszanie z poplątaniem, a na jakimś innym, wyższym poziomie, wszystko trzyma się kupy. I o to chodzi.&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://www.garethmcconnell.com"&gt;&lt;img title="041" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="326" alt="041" src="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsulMHR_-gI/AAAAAAAAAzE/0WWnMpV4x70/041%5B5%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://www.garethmcconnell.com"&gt;&lt;img title="101" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="320" alt="101" src="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsulMm5nw-I/AAAAAAAAAzI/S9dXlSPav74/101%5B8%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://www.garethmcconnell.com"&gt;&lt;img title="084" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="480" alt="084" src="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsulNil_hOI/AAAAAAAAAzM/ZRsZBc6ocIU/084%5B5%5D.jpg?imgmax=800" width="391" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://www.garethmcconnell.com/family/"&gt;&lt;img title="054" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="480" alt="054" src="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsulOp1lKnI/AAAAAAAAAzQ/Qdz_s2xPhiY/054%5B6%5D.jpg?imgmax=800" width="391" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsulPaLiRSI/AAAAAAAAAzU/FV1MZx5937I/s1600-h/010%5B4%5D.jpg"&gt;&lt;img title="010" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="480" alt="010" src="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsulQRCGWZI/AAAAAAAAAzY/15QBkN_8_Og/010_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800" width="391" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://www.garethmcconnell.com/"&gt;&lt;img title="099" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="480" alt="099" src="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsulRWk_r3I/AAAAAAAAAzc/tLPjEIN0SaQ/099%5B6%5D.jpg?imgmax=800" width="387" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://www.garethmcconnell.com"&gt;&lt;img title="094" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="320" alt="094" src="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsulSG2SfHI/AAAAAAAAAzg/1cB25t9735g/094%5B5%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://www.garethmcconnell.com"&gt;&lt;img title="100" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="324" alt="100" src="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsulS1wlf0I/AAAAAAAAAzk/-TBKg4-Dnfo/100%5B5%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;#160; &lt;a href="http://www.garethmcconnell.com"&gt;&lt;img title="125" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="328" alt="125" src="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsulTvmYrTI/AAAAAAAAAzo/EfzoRT3f-2k/125%5B6%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Zdjęcia: © Gareth McConnell &lt;a href="http://www.garethmcconnell.com"&gt;www.garethmcconnell.com&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7578020373006958440-3561569039933731356?l=o-fotografii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-fotografii.blogspot.com/feeds/3561569039933731356/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/10/krajobraz-akt-czy-portret.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/3561569039933731356'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/3561569039933731356'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/10/krajobraz-akt-czy-portret.html' title='Krajobraz, akt czy portret?'/><author><name>Dominika Dzikowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17145440636070583578</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsulMHR_-gI/AAAAAAAAAzE/0WWnMpV4x70/s72-c/041%5B5%5D.jpg?imgmax=800' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7578020373006958440.post-3149054701853436019</id><published>2009-09-29T16:17:00.001-07:00</published><updated>2009-09-29T16:17:58.102-07:00</updated><title type='text'>Ładne rzeczy</title><content type='html'>&lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Niezbyt pociągają mnie zdjęcia ładne. Ładne, czyli przedstawiające ładne przedmioty sfotografowane w ładny sposób. Kwiatki, pieski, muszelki, zachody słońca, krople rosy na liściu, motylki w zbliżeniu – fotografie, które nadają się do zestawu tapet instalowanych standardowo w telefonie komórkowym. Brrr…&amp;#160; Zazwyczaj pod przyjemną powierzchnią tych zdjęć zieje straszna pustka.&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Nie wiem, może mam jakiś problem, bo zdjęcia przedmiotów brzydkich wydają mi się ciekawsze, bardziej pobudzające do myślenia.&amp;#160; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Ładność mnie rozleniwia i nudzi. Brzydkość - pobudza i zaciekawia. Od kiedy odkryłam, że tak mam, trochę mnie to dręczy, bo takie uogólnienie wydaje się być rodzajem intelektualno-estetycznej koleiny. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Zdjęcia ładnych przedmiotów i ładnych ludzi atakują nas zewsząd. Pełno ich w reklamach, na stronach magazynów, na okładkach zeszytów, na opakowaniach. Brzydkie rzeczy są na cenzurowanym.&amp;#160; Dlatego sztuka – dziedzina zajmująca się wyciąganiem na światło dzienne zjawisk wykluczanych i pomijanych -&amp;#160; tak chętnie z nich korzysta. Nie powinno więc dziwić, że zdecydowanie więcej jest projektów fotograficznych pokazujących rzeczy brzydkie, mówiących o sprawach trudnych, czy odwołujących się do uczuć uznawanych za negatywne. Ale czy to automatycznie oznacza, że zdjęcia rzeczy ładnych, zdjęcia mówiące o sprawach przyjemnych i odwołujące się do uczuć uznawanych za pozytywne skazane są a priori na etykietkę kiczu i taniochy? Nie. Wydaje mi się, że taki cykl, mówiący w autentyczny sposób o radości życia, o szczęściu, o&amp;#160; przyjemnościach – jest o wiele trudniejszy do wykonania. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;W ramach ilustracji – zdjęcia japońskiej fotografki Rinko Kawauchi. Po raz pierwszy zwróciłam na nie uwagę w przekrojowym albumie prezentującym prace młodych fotografów &lt;em&gt;Vitamin PH. New perspectives in photography&lt;/em&gt;. Wśród prac dziwnych, konceptualnych, mrocznych i tajemniczych prace Rinko Kawauchi były wyraźnie inne: ładne, proste, świeże. Kwiatki, motylki&amp;#160; i nawet kropla rosy na liściu! Lubię na nie patrzeć, choć nie prowokują mnie one do jakiś głębokich przemyśleń (a muszą?). Bardzo jestem ciekawa, jak prezentują się na wystawie, czy w albumie, bo z tego, co wiem Kawauchi tworzy z nich dość rozbudowane cykle i pewnie dopiero rzut oka na całość dałby wyobrażenie o sensie tych zdjęć. Tak czy inaczej: rzecz ładna, a i ciekawa.&amp;#160; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsKVj_Kx-qI/AAAAAAAAAyc/xhip7wNjzsk/s1600-h/kawauchi1%5B4%5D.jpg"&gt;&lt;img title="kawauchi1" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="399" alt="kawauchi1" src="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsKVkfLminI/AAAAAAAAAyg/qSM2su0tLu8/kawauchi1_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsKVlBkbolI/AAAAAAAAAyk/rX6F4uoLj1Q/s1600-h/kawauchi6%5B4%5D.jpg"&gt;&lt;img title="kawauchi6" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="399" alt="kawauchi6" src="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsKVl2ib9SI/AAAAAAAAAyo/JYExhtJEBMI/kawauchi6_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsKVmXVQMPI/AAAAAAAAAys/P_Q2jVBRoLk/s1600-h/kawauchi9%5B4%5D.jpg"&gt;&lt;img title="kawauchi9" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="397" alt="kawauchi9" src="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsKVnD9iluI/AAAAAAAAAyw/NTdBj5P4VK4/kawauchi9_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsKVntCsqQI/AAAAAAAAAy0/NJl8Dzzh1mM/s1600-h/kawauchi7%5B4%5D.jpg"&gt;&lt;img title="kawauchi7" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="402" alt="kawauchi7" src="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsKVoILk2MI/AAAAAAAAAy4/sqz3iBmVp0E/kawauchi7_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsKVo83resI/AAAAAAAAAy8/J7ge3DzLwyE/s1600-h/kawauchi10%5B4%5D.jpg"&gt;&lt;img title="kawauchi10" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="402" alt="kawauchi10" src="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsKVpe6Os5I/AAAAAAAAAzA/kFTMeOC09j8/kawauchi10_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Zdjęcia: © Rinko Kawauchi&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://japan-photo.info/blog/2006/09/20/rinko-kawauchi-at-galerie-priska-pasquer-cologne/"&gt;Tu&lt;/a&gt; więcej na temat Rinko Kawauchi&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7578020373006958440-3149054701853436019?l=o-fotografii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-fotografii.blogspot.com/feeds/3149054701853436019/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/09/adne-rzeczy.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/3149054701853436019'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/3149054701853436019'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/09/adne-rzeczy.html' title='Ładne rzeczy'/><author><name>Dominika Dzikowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17145440636070583578</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsKVkfLminI/AAAAAAAAAyg/qSM2su0tLu8/s72-c/kawauchi1_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7578020373006958440.post-241642855656106376</id><published>2009-09-26T15:25:00.000-07:00</published><updated>2009-09-29T06:52:38.525-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Goldin'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kobieta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='macierzyństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciało'/><title type='text'>Valerie i jej brzuch</title><content type='html'>&lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsIREjQw-xI/AAAAAAAAAx4/gOht965V4ZE/s1600-h/valerie1%5B5%5D.jpg"&gt;&lt;img title="valerie1" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="480" alt="valerie1" src="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsIRFXggXwI/AAAAAAAAAx8/a9iRHAx_F3g/valerie1_thumb%5B3%5D.jpg?imgmax=800" width="351" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Znalazłam dziś na stronie &lt;a href="http://www.feminoteka.pl/news.php"&gt;Feminoteki&lt;/a&gt; ciekawy tekst Anny Zdrojewskiej, dotyczący ciała kobiet po ciąży: zmian, które w nim zachodzą, a przede wszystkim stosunku kobiet do tych zmian: pełnego wstydu i tęsknoty za utraconą nieskazitelnością. Autorka przywołuje w tekście zdjęcie Nan Goldin, przedstawiające przyjaciółkę Goldin - Valerie - i jej poorany rozstępami brzuch.    &lt;br /&gt;    &lt;br /&gt;Zdrojewska pisze: &amp;quot;Kilka lat temu zobaczyłam zdjęcie Nan Goldin. Był na nim brzuch pokryty grubą siecią rozstępów. Skóra wyglądała tak, jakby kot ostrzył sobie na niej pazury. Rozstępy nie zdążyły jeszcze zblednąć. Drastyczna - tak określiłabym tę fotografię. Wyłom w świecie znanych mi obrazów. Zawieszona obok zdjęć przedstawiających heroinistów i ofiary przemocy najgłębiej wryła mi się w pamięć zwykłym, jak się później miałam dowiedzieć, kobiecym brzuchem po ciąży.&amp;quot; (&lt;a href="http://www.feminoteka.pl/readarticle.php?article_id=744"&gt;Tu&lt;/a&gt; można przeczytać tekst w całości.)     &lt;br /&gt;    &lt;br /&gt;Zaciekawiło mnie to, ponieważ dobrze pamiętam, jak odmienne wrażenie zrobił na mnie portret Valerie. Jest na nim dumna, wręcz bezwstydna kobieta, patrząca ze śmiałością w obiektyw, ani trochę nie zawstydzona tym, że jej brzuch daleki jest od ideału z kolorowych magazynów. Wobec tej pewności siebie, tej siły w spojrzeniu, rozstępy na brzuchu stawały się bardziej pamiątką po ciąży, niż skazą na urodzie. Było dla mnie w tej fotografii coś bardzo pociągającego. Kojarzyła mi się z plemionami afrykańskimi, które dobrowolnie poddają się skaryfikacji i noszą swoje blizny z dumą.     &lt;br /&gt;    &lt;br /&gt;Z resztą wystarczy popatrzeć na inne zdjęcia Valerie, autorstwa Goldin. Zmysłowa, piękna, trochę dzika kobieta - bardzo odbiegająca od medialnych kanonów urody - a jednoczenie sprawiająca wrażenie kogoś, kto te kanony ma głęboko w poważaniu. Ech, chciałabym taka być.    &lt;br /&gt;    &lt;br /&gt;Zdrojewska pisze o kulturowej presji wywieranej na kobiety, by &amp;quot;po ciąży&amp;quot; doprowadzić ciało do stanu &amp;quot;sprzed ciąży&amp;quot;, by zatrzeć wszelkie ślady wydarzenia, które bywa największym życiowym przełomem. Pisze o tym, że jesteśmy obarczane wstydem za coś, co jest nieuniknione, co nie jest wynikiem zaniedbania, lecz naturalną koleją rzeczy. Kiedy patrzę na zdjęcie Valerie, chcę wierzyć, że czasem wystarczy wziąć głęboki wdech, podnieść głowę i pokazać tej kulturowej opresji środkowy palec.     &lt;br /&gt;    &lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsIRGF3aYeI/AAAAAAAAAyE/_2orCoiimAQ/s1600-h/valerie2%5B4%5D.jpg"&gt;&lt;img title="valerie2" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="290" alt="valerie2" src="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsIRG1JgjwI/AAAAAAAAAyI/OMcRmIq-NPk/valerie2_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsIRHZc4jkI/AAAAAAAAAyM/p1tIBA99jbY/s1600-h/valerie4%5B4%5D.jpg"&gt;&lt;img title="valerie4" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="275" alt="valerie4" src="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsIRINlTZgI/AAAAAAAAAyQ/G_S0cCGoBic/valerie4_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsIRIllapDI/AAAAAAAAAyU/Th5K_678xgg/s1600-h/valerie3%5B4%5D.jpg"&gt;&lt;img title="valerie3" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="268" alt="valerie3" src="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsIRJXLa6II/AAAAAAAAAyY/7FTIze1mq3U/valerie3_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800" width="400" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Żródło: Nan Goldin “The Devil’s Playground” &lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7578020373006958440-241642855656106376?l=o-fotografii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-fotografii.blogspot.com/feeds/241642855656106376/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/09/valerie-i-jej-brzuch.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/241642855656106376'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/241642855656106376'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/09/valerie-i-jej-brzuch.html' title='Valerie i jej brzuch'/><author><name>Dominika Dzikowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17145440636070583578</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SsIRFXggXwI/AAAAAAAAAx8/a9iRHAx_F3g/s72-c/valerie1_thumb%5B3%5D.jpg?imgmax=800' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7578020373006958440.post-8766915530468800957</id><published>2009-09-23T04:19:00.001-07:00</published><updated>2009-09-23T04:36:36.240-07:00</updated><title type='text'>Sartorialist vs. Sander</title><content type='html'>&lt;p&gt;&amp;#160;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SroEExiKrtI/AAAAAAAAAww/jvYxsZqWqck/s1600-h/sander02%5B4%5D.jpg"&gt;&lt;img title="sander02" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="240" alt="sander02" src="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SroEFb1lZfI/AAAAAAAAAw0/ZHFNN8KkNEE/sander02_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800" width="178" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SroEG9-Fj4I/AAAAAAAAAw4/rXjMviRy4Ws/s1600-h/sart07%5B5%5D.jpg"&gt;&lt;img title="sart07" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="240" alt="sart07" src="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SroEHW1d6CI/AAAAAAAAAw8/xEh_tc78eY8/sart07_thumb%5B3%5D.jpg?imgmax=800" width="160" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;August Sander “Malarz: Anton Raederscheidt, Koln,ca. 1927”, &lt;a href="http://thesartorialist.blogspot.com"&gt;The Sartorialist&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;O ile fotografia jest jednym z moich “poważnych” zainteresowań, moda należy do tych “niepoważnych”. Od ponad roku śledzę coraz liczniej powstające blogi na temat mody ulicznej.&amp;#160; To bardzo ciekawe zjawisko: wydaje się, że ludzie mają już dosyć oglądania modelek na pokazach i w kolorowych magazynach i wolą poprzyglądać się innym ludziom. A że tak bezpośrednio gapić się nie wypada – trzeba fotografować!&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Jednym z najbardziej znanych blogów tego typu jest &lt;a href="http://thesartorialist.blogspot.com/"&gt;Sartorialist&lt;/a&gt;, prowadzony przez Scotta Schumana. Autor fotografuje przechodniów na ulicach Paryża, Nowego Jorku i Londynu. Oczywiście tylko tych odpowiednio ubranych. Odpowiednio znaczy w tym przypadku: ciekawie, elegancko, inspirująco, ale także luksusowo. Wśród portretowanych postaci królują redaktorki zagranicznych pism takich jak Vogue czy Elle i zamożni włoscy gentlemani.&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Fotografie Schumana – choć ściśle związane ze światem mody – coraz częściej zaczynają funkcjonować w kontekście sztuki. Były prezentowane na kilku wystawach, doczekały się też publikacji w albumie.&amp;#160; Właśnie w kontekście jednej z wystaw padło porównanie Schumana do Augusta Sandera – ikony fotografii XX wieku.&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Formalne podobieństwo jest uderzające. Sam Schuman z resztą przywołuje Sandera, jako jedną ze swych inspiracji. Pozowane portrety wyrazistych postaci, na tle ulic i zieleni. Prawdziwi ludzie w ich prawdziwym otoczeniu, sfotografowani w piękny, klasyczny sposób.&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&amp;#160;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SroEIuG6loI/AAAAAAAAAxA/wBYV1Ehi8u4/s1600-h/sart01%5B4%5D.jpg"&gt;&lt;img title="sart01" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="480" alt="sart01" src="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SroEJRDtA2I/AAAAAAAAAxE/Owhv5ObTD50/sart01_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800" width="320" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SroEKE-QBuI/AAAAAAAAAxI/wkjQpFbQ9Sk/s1600-h/sart08%5B4%5D.jpg"&gt;&lt;img title="sart08" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="480" alt="sart08" src="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SroEK-WWTEI/AAAAAAAAAxM/NW4i-FGXGKw/sart08_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800" width="320" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt; Źródło: &lt;a href="http://thesartorialist.blogspot.com"&gt;The Sartorialist&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Właśnie ze względy na to powierzchowne podobieństwo, uwagę zwracają różnice między dwoma fotografami.&amp;#160; Sander starał się stworzyć naukowy wręcz przegląd społeczeństwa niemieckiego: fotografował artystów, mieszczan, rolników, rzemieślników, młodych i starych, nazistów i żydów. Egalitaryzm jego projektu jest jedną z jego najbardziej widocznych cech. Sartorialist wybiera ludzi ze względu na ich strój. Fotografuje elegancję, piękno, bogactwo zachodniego świata. Od czasu do czasu pojawiają się na jego blogu &lt;a href="http://thesartorialist.blogspot.com/2009_08_01_archive.html"&gt;zdjęcia bezdomnych&lt;/a&gt; – trochę jakby wyrzut sumienia i próba udowodnienia, że styl i piękno mogą pojawić się w nieoczekiwanych miejscach. Moim zdaniem, te zdjęcia są tak dobre, że modowy kontekst schodzi na drugi (czy nawet trzeci) plan. Wiele tu poruszających, pięknych portretów, mówiących o ludziach, nie o ich ubraniach. Liczę, że za 30-40 lat, kiedy modne ubrania już dawno będą niemodne, te twarze przemówią jeszcze mocniejszym głosem. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SroEMNqfRPI/AAAAAAAAAxQ/pCGff8CxLIQ/s1600-h/sart06%5B5%5D.jpg"&gt;&lt;img title="sart06" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="480" alt="sart06" src="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SroEM5Oh_7I/AAAAAAAAAxU/fwC8u9YAYbc/sart06_thumb%5B3%5D.jpg?imgmax=800" width="320" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Źródło: &lt;a href="http://thesartorialist.blogspot.com"&gt;The Sartorialist&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Kiedy myślę o zdjęciach Schumana w kontekście projektu Sandera, zastanawiam się, kogo na nich nie ma. Myślę o ludziach, których nie wybrał do zdjęcia. O Amerykanach z nadwagą w szerokich bermudach i adidasach, o kobietach ze sztuczną opalenizną obwieszonych złotem, wreszcie o nudnych, zwyczajnych ludziach w dżinsach i t-shirtach – ani ładnych, ani brzydkich. I chcę wierzyć, że oni też mają swoją historię, że im też można zrobić zdjęcie, które będzie poruszające i piękne. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Zdaję sobie sprawę, że to naiwność. Każdy fotograf wybiera. Szuka postaci wyrazistych, w których twarzy jest coś przykuwającego uwagę. Sander też wybierał – w jego projekcie królują postaci o wyrazistej fizjonomii: jak choćby ten znany łysy kucharz w białym fartuchu. Jak to jest? Czy ci ludzie ze zdjęć są wyjątkowi, czy to dobry fotograf ich takimi czyni?&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Przyszedł mi do głowy szaleńczy, utopijny pomysł. A gdyby tak sfotografować wszystkich ludzi? Może zacznijmy lokalnie, od wszystkich Polaków: pełny przekrój społeczny, bez żadnego wybierania, bez szukania bardziej i mniej fotogenicznych twarzy. Właśnie w stylu Sandera i The Sartorialist, dbając o odpowiednie tło i światło, dając każdemu szansę na odsłonięcie czy ukrycie jakiejś prawdy o sobie. Ciekawe, co by z tego wyszło?&amp;#160; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&amp;#160; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Linki: &lt;a href="http://thesartorialist.blogspot.com"&gt;Blog Sartorialist&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://www.masters-of-fine-art-photography.com/02/artphotogallery/photographers/august_sander_01.html"&gt;August Sander&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SroENkv6ZgI/AAAAAAAAAxY/HjrHxkGaA8c/s1600-h/sander03%5B9%5D.jpg"&gt;&lt;img title="sander03" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="480" alt="sander03" src="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SroEOP_l2iI/AAAAAAAAAxc/uEcpJfpC_rY/sander03_thumb%5B5%5D.jpg?imgmax=800" width="314" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;August Sander &lt;em&gt;Cukiernik&lt;/em&gt;, 1928&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SroEO5jwedI/AAAAAAAAAxg/OLKSVBjVovs/s1600-h/sander_gypsy%5B4%5D.jpg"&gt;&lt;img title="sander_gypsy" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="480" alt="sander_gypsy" src="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SroEPUowixI/AAAAAAAAAxk/BpXhkejTh1M/sander_gypsy_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800" width="331" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;August Sander &lt;em&gt;Cygan&lt;/em&gt;, ca. 1930&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SroEQYLdBiI/AAAAAAAAAxo/aw-QdQkxZ8Y/s1600-h/sander_frau%5B8%5D.jpg"&gt;&lt;img title="sander_frau" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="480" alt="sander_frau" src="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SroEQ8yuEKI/AAAAAAAAAxs/jg3YJ79xeHg/sander_frau_thumb%5B6%5D.jpg?imgmax=800" width="338" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;August Sander &lt;em&gt;Żona malarza&lt;/em&gt;, Koln 1924-28&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SroER5EeDRI/AAAAAAAAAxw/dlglnz4iBGw/s1600-h/sander_nazi%5B6%5D.jpg"&gt;&lt;img title="sander_nazi" style="border-right: 0px; border-top: 0px; display: inline; border-left: 0px; border-bottom: 0px" height="480" alt="sander_nazi" src="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SroES27wM6I/AAAAAAAAAx0/PqdHb6jGlRA/sander_nazi_thumb%5B4%5D.jpg?imgmax=800" width="322" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;August Sander, &lt;em&gt;Członek Hitlerjugend&lt;/em&gt;, ca. 1941&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://www.masters-of-fine-art-photography.com/02/artphotogallery/photographers/august_sander_01.html"&gt;&amp;#160;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7578020373006958440-8766915530468800957?l=o-fotografii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-fotografii.blogspot.com/feeds/8766915530468800957/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/09/sartorialist-vs-sander.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/8766915530468800957'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/8766915530468800957'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/09/sartorialist-vs-sander.html' title='Sartorialist vs. Sander'/><author><name>Dominika Dzikowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17145440636070583578</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SroEFb1lZfI/AAAAAAAAAw0/ZHFNN8KkNEE/s72-c/sander02_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7578020373006958440.post-1507150683362545572</id><published>2009-09-16T05:07:00.001-07:00</published><updated>2009-09-19T13:44:48.083-07:00</updated><title type='text'>“W cieniu fotografii”</title><content type='html'>&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;br /&gt;var gaJsHost = (("https:" == document.location.protocol) ? "https://ssl." : "http://www.");&lt;br /&gt;document.write(unescape("%3Cscript src='" + gaJsHost + "google-analytics.com/ga.js' type='text/javascript'%3E%3C/script%3E"));&lt;br /&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;br /&gt;var pageTracker = _gat._getTracker("UA-xxxxxx-x");&lt;br /&gt;pageTracker._initData();&lt;br /&gt;pageTracker._trackPageview();&lt;br /&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Podczas Krakowskiego Miesiąca Fotografii wpadła mi w ręce urocza książka. “W cieniu fotografii” Magdy Stanovej jest zbiorem ciekawych obserwacji i zaskakujących refleksji. Autorka (podążając śladami Barthesa i Sontag) zastanawia się nad sprawami pozornie oczywistymi i dzięki temu udaje jej się w przewrotny sposób opowiedzieć, czym jest fotografia i na czym polega jej fenomen. Refleksjom towarzyszą zdjęcia, zabawne rysunki, schematy i opisy. Generalnie: powstała sympatyczna i mądra książeczka o fotografii. Książeczka, bo ilość stron niewielka, a wydawnictwo bardziej niż poważną książkę przypomina notes. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt; &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SrDU2TEJysI/AAAAAAAAAl8/ek8osIFF_I0/s1600-h/stanova01%5B4%5D.jpg"&gt;&lt;img title="stanova01" style="border: 0px none ; display: inline;" alt="stanova01" src="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SrDU3EQldnI/AAAAAAAAAmA/yrubMAXC8HY/stanova01_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800" border="0" height="361" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Magda Stanova, W cieniu fotografii - okładka&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SrDU38X-rpI/AAAAAAAAAmE/9K-_DwKsHBY/s1600-h/stanova02%5B5%5D.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img title="stanova02" style="border: 0px none ; display: inline;" alt="stanova02" src="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SrDU4nY9piI/AAAAAAAAAmI/LCq2paqtoE4/stanova02_thumb%5B3%5D.jpg?imgmax=800" border="0" height="275" width="400" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Podróżowanie w czasie: ojciec, syn&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SrDU5TuaYAI/AAAAAAAAAmM/ANGXfnAcvyI/s1600-h/stanova03%5B5%5D.jpg"&gt;&lt;img title="stanova03" style="border: 0px none ; display: inline;" alt="stanova03" src="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SrDU6FVDpbI/AAAAAAAAAmQ/Kcj0VGElRFQ/stanova03_thumb%5B3%5D.jpg?imgmax=800" border="0" height="345" width="402" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Czy przed wynalezieniem fotografii ludzie znaleźli się kiedykolwiek w podobnym układzie? – pyta Stanova&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Więcej można obejrzeć tutaj (tekst po słowacku i po angielsku): &lt;a title="http://www.photo.sittcomm.sk/stanova_shadow.htm" href="http://www.photo.sittcomm.sk/stanova_shadow.htm"&gt;http://www.photo.sittcomm.sk/stanova_shadow.htm&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;---------------------------------------------------------------------------------&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Jest w książce jeden fragment, który wybitnie nie daje mi spokoju, może dlatego, że dotyczy niebezpośrednio fotografii artystycznej i sensu jej tworzenia.&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;strong&gt;“Fotografia może nam wprawdzie przypominać o jakimś przeżyciu (o ile je pamiętamy pomimo fotografowania), lecz rzadko potrafi przekazać je innym osobom. Często łączymy fotografie z pewną historią lub uczuciem. Pokazując zdjęcie drugiej osobie musimy je opisać słowami. W takim przypadku przekaz jest zrozumiały właściwie tylko wówczas, kiedy słuchacz przeżył coś podobnego. jednak kiedy ogląda nasze zdjęcia, obrazy wyłaniające się z jego pamięci będą dla niego ważniejsze niż nasze.”&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Domyślam się, że Stanova miała raczej na myśli zdjęcia prywatne, albumowe, tworzone z myślą o użytku dla potrzeb własnych. Fotografia używana w obszarze sztuki różni się tym, że jest w niej element strategii, że jest w jakimś stopniu obliczona na odbiorcę i stanowi rodzaj komunikatu. Pytanie, czy ten komunikat ma szansę być odebrany?  Kiedy myślę o zdjęciach, które mnie poruszają,  odnajduje w nich coś, co jest mi znane. Mówią one o uczuciach, które przeżywam, o sytuacjach, w których się znalazłam. Myślę sobie wtedy: aha, nie tylko ja tak mam; ktoś odczuwa podobnie, nie jestem sama.   Fotografia jest dla mnie rodzajem ukojenia, daje mi poczucia wspólnoty między mną a autorem czy autorką. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Pytanie, czy mogę odebrać komunikat na temat sytuacji, uczuć, spraw, z którymi nie miałam styczności? Czy fotografia może mi pokazać coś nowego? Czy jest tylko przypomnieniem tego, co już przeżyłam? Krótko mówiąc: czy fotografia jest w stanie zastąpić przeżycie?&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Zastanawiam się nad tym z niepokojem, bo pracuję w tej chwili nad cyklem zdjęć o porodzie i macierzyństwie. Dziecko urodziłam 7 miesięcy temu i jest to dla mnie niebywałe i bardzo rozwijające doświadczenie. Zanim zaszłam w ciążę, miałam do macierzyństwa zupełnie inny (dość stereotypowy) stosunek.  Że to nudne, że ogłupiające, że na rzecz dziecka trzeba ograniczyć własne plany i ambicje, że okres dwóch- trzech pierwszych lat macierzyństwa jest okresem stagnacji, bo rozwój może odbywać się tylko na polu szeroko rozumianej kariery. Prawda okazała się inna: bardziej złożona, bardziej ambiwalentna. O tym, jak jest – chcę opowiedzieć za pomocą zdjęć. Moim wyimaginowanym odbiorcą jest ktoś taki jak ja z przeszłości. No i wraca pytanie: czy komuś kto nie ma dziecka, kto o nim nie marzy, można opowiedzieć, jak to jest? Póki c0, chcę wierzyć, że można. Najwyżej spadnę z wysokiego konia.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7578020373006958440-1507150683362545572?l=o-fotografii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-fotografii.blogspot.com/feeds/1507150683362545572/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/09/w-cieniu-fotografii.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/1507150683362545572'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/1507150683362545572'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/09/w-cieniu-fotografii.html' title='“W cieniu fotografii”'/><author><name>Dominika Dzikowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17145440636070583578</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SrDU3EQldnI/AAAAAAAAAmA/yrubMAXC8HY/s72-c/stanova01_thumb%5B2%5D.jpg?imgmax=800' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7578020373006958440.post-4593280919540414507</id><published>2009-09-13T04:31:00.001-07:00</published><updated>2009-09-19T13:47:45.307-07:00</updated><title type='text'>Talent</title><content type='html'>&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;br /&gt;var gaJsHost = (("https:" == document.location.protocol) ? "https://ssl." : "http://www.");&lt;br /&gt;document.write(unescape("%3Cscript src='" + gaJsHost + "google-analytics.com/ga.js' type='text/javascript'%3E%3C/script%3E"));&lt;br /&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;br /&gt;var pageTracker = _gat._getTracker("UA-xxxxxx-x");&lt;br /&gt;pageTracker._initData();&lt;br /&gt;pageTracker._trackPageview();&lt;br /&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;Ukazał się najnowszy 20. numer magazynu&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a style="font-family: georgia;" href="http://foammagazine.nl/"&gt;Foam&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;,  poświęcony zagadnieniu talentu. Numer zawiera min. przegląd prac młodych fotografów i fotografek nadesłanych na konkurs ogłoszony przez magazyn jakiś czas temu. Przyznam się, że swoje zdjęcia też wysłałam, niestety nie trafiły na łamy. W takiej sytuacji zawsze towarzyszy mi nuta zazdrości wobec prezentowanych autorów, która niejednokrotnie zmniejsza przyjemność z oglądania zdjęć i skłania do jałowych porównań w stylu: phi! moje nie były gorsze…&lt;/span&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Nie tym razem. Spośród 10 prezentowanych cykli aż 5 bardzo mi się podoba, a 2 powalają  na kolana. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Zdjęcia Brazylijczyka &lt;a href="http://www.joaocastilho.net/"&gt;Joao Castilho&lt;/a&gt; są tak mocne, że nie mogę pozbyć się ich z głowy. Jest w nich magia, coś mrocznego, nieuchwytnego, trudnego do opisania. Dawno nie widziałam fotografii tak tajemniczych i przemawiających do wyobraźni. Brak mi słów. &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Próbuję jakoś się do tych zdjęć dobrać, rozłożyć je na czynniki pierwsze. No tak: nieostrość, poruszenia, nasycone kolory, gra światłem, religijne motywy, symboliczne odniesienia… ale oprócz tego pozostaje coś jeszcze jakiś składnik x, którego nie mogę namierzyć. Może to właśnie talent.  &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;a href="http://www.joaocastilho.net/"&gt;www.joaocastilho.net&lt;/a&gt;; serie Whirlwind i Vacant plot&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SqzX-UVZDmI/AAAAAAAAAlc/TeUL6Iag_vY/s1600-h/castilho1%5B6%5D.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img title="castilho1" style="border: 0px none ; display: inline;" alt="castilho1" src="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SqzX_AN-YtI/AAAAAAAAAlg/D0RFM1pmXKY/castilho1_thumb%5B4%5D.jpg?imgmax=800" border="0" height="265" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SqzYAMMKyYI/AAAAAAAAAlk/iBb8nsYSLGw/s1600-h/castilho2%5B8%5D.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img title="castilho2" style="border: 0px none ; display: inline;" alt="castilho2" src="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SqzYAyIN35I/AAAAAAAAAlo/axBkT9M4j0o/castilho2_thumb%5B6%5D.jpg?imgmax=800" border="0" height="267" width="400" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SqzYBsbxZUI/AAAAAAAAAls/myWL14xfxk8/s1600-h/castilho3%5B11%5D.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img title="castilho3" style="border: 0px none ; display: inline;" alt="castilho3" src="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SqzYCOVvAcI/AAAAAAAAAlw/SD-UY01S1dQ/castilho3_thumb%5B7%5D.jpg?imgmax=800" border="0" height="267" width="400" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SqzYDbFhuuI/AAAAAAAAAl0/ipNbZDORzMg/s1600-h/castilho4%5B6%5D.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img title="castilho4" style="border: 0px none ; display: inline;" alt="castilho4" src="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SqzYEB-x5mI/AAAAAAAAAl4/bA3nrC8ocFY/castilho4_thumb%5B4%5D.jpg?imgmax=800" border="0" height="266" width="400" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Copyright: &lt;a href="http://www.joaocastilho.net/"&gt;Joao Castilho&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7578020373006958440-4593280919540414507?l=o-fotografii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-fotografii.blogspot.com/feeds/4593280919540414507/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/09/talent.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/4593280919540414507'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/4593280919540414507'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/09/talent.html' title='Talent'/><author><name>Dominika Dzikowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17145440636070583578</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/SqzX_AN-YtI/AAAAAAAAAlg/D0RFM1pmXKY/s72-c/castilho1_thumb%5B4%5D.jpg?imgmax=800' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7578020373006958440.post-6472268642406049821</id><published>2009-09-09T02:52:00.001-07:00</published><updated>2009-09-19T13:49:22.330-07:00</updated><title type='text'>O ścierce filozoficznie</title><content type='html'>&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;br /&gt;var gaJsHost = (("https:" == document.location.protocol) ? "https://ssl." : "http://www.");&lt;br /&gt;document.write(unescape("%3Cscript src='" + gaJsHost + "google-analytics.com/ga.js' type='text/javascript'%3E%3C/script%3E"));&lt;br /&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;br /&gt;var pageTracker = _gat._getTracker("UA-xxxxxx-x");&lt;br /&gt;pageTracker._initData();&lt;br /&gt;pageTracker._trackPageview();&lt;br /&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sqd62aDgk3I/AAAAAAAAAlU/bqjzf_K5cq4/s1600-h/066.jpg"&gt;&lt;img title="06" style="border-width: 0px; margin: 0px; display: inline;" alt="06" src="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sqd625hDF1I/AAAAAAAAAlY/ZzjUN3KcDF4/06_thumb4.jpg?imgmax=800" border="0" height="282" width="400" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: georgia;"&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;“Ścierka do podłogi jest przedmiotem zwykłym, oswojonym wielokrotnym używaniem, bardzo pospolitym. Jest do głębi szara. To ją łączy z codziennością. Z resztą należy do niej nie tylko z racji koloru, do którego zawsze uporczywie zmierza, lecz także z powodu swych funkcji. Elementarnych jak codzienność. (…)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: georgia;"&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;Obiekty nisko położone, przylegające do ziemi, być może z tej bliskości czerpią siłę i zawdzięczają jej powagę. Jakkolwiek próbowalibyśmy pomiatać i gardzić nimi, wstydliwie ukrywając je - jak szmatę – za rurą zlewu, nie możemy odebrać im spokojnej aury naturalnego znaczenia, niekwestionowanej niezbędności. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: georgia;"&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;[Ścierki] Pełnią też osobliwą rolę obiektów usuwających skutki naszych potknięć i błędów. Używamy ich do obmywania, oczyszczania, usuwania plam powstałych z naszej winy, nieuwagi, pośpiechu. Zdajemy się na nie całkowicie nie pytając, czy rzeczywiście można odwołać zdarzenie dokonane, którego nie potrafimy zaakceptować? Ścierka stwarza wrażenie, że można. W prostocie swych funkcji symbolizuje możliwość zmycia przynajmniej całej powierzchni. Nawet jeśli nie można sięgnąć głębiej, to i tak budzi nadzieję. Ale także odrazę, bo oczyszczając cały brud bierze na siebie. Nasącza się nim, śmierdząca i obrzydliwa.”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;span style="font-family: georgia;font-family:arial;font-size:85%;"  &gt;Foto: &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;a style="font-family: georgia;" href="http://www.dominikadzikowska.pl/bezsensu01.html"&gt;&lt;span style=""&gt;moje&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-family:arial;font-size:85%;"  &gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;; Tekst: Jolanta Brach Czajna, “Powaga ścierek” (fragment) z książki “Szczeliny istnienia”.&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7578020373006958440-6472268642406049821?l=o-fotografii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-fotografii.blogspot.com/feeds/6472268642406049821/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/09/o-scierce-filozoficznie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/6472268642406049821'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/6472268642406049821'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/09/o-scierce-filozoficznie.html' title='O ścierce filozoficznie'/><author><name>Dominika Dzikowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17145440636070583578</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sqd625hDF1I/AAAAAAAAAlY/ZzjUN3KcDF4/s72-c/06_thumb4.jpg?imgmax=800' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7578020373006958440.post-863019217581019887</id><published>2009-09-02T05:55:00.001-07:00</published><updated>2009-09-19T13:49:42.502-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dubois'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zwyczajność'/><title type='text'>Doug Dubois: melancholijna zwyczajność</title><content type='html'>&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;br /&gt;var gaJsHost = (("https:" == document.location.protocol) ? "https://ssl." : "http://www.");&lt;br /&gt;document.write(unescape("%3Cscript src='" + gaJsHost + "google-analytics.com/ga.js' type='text/javascript'%3E%3C/script%3E"));&lt;br /&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;br /&gt;var pageTracker = _gat._getTracker("UA-xxxxxx-x");&lt;br /&gt;pageTracker._initData();&lt;br /&gt;pageTracker._trackPageview();&lt;br /&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Arial;font-size:78%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: georgia;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Bardzo lubię fotografów, którzy wybierają tematy ciche, mało spektakularne, czy wręcz nudne. Fotografów, którzy umieją opowiadać o zwyczajnych sprawach: o codziennym życiu, bez fajerwerków. Co tu dużo gadać: moje życie też tak w większości wygląda. Zdarzają się wyspy zdarzeń niezwykłych: wyjazdów, nowych fascynacji, skrajnych emocji, ekscytujących przeżyć, ale na co dzień jest zwyczajnie – dni są do siebie podobne. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: georgia;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Kultura popularna żywi jakąś niewytłumaczalną niechęć do zwyczajności. Wystarczy przejrzeć jakikolwiek magazyn, czy obejrzeć reklamy w TV, żeby natychmiast wyłapać przekazy w stylu “masz żyć intensywnie”. Liczą się nowe doświadczenia, wyjątkowe doznania, mocne wrażenia i nieustanny adrenalinowy high. A ja tego na co dzień nie lubię. Wystarczy mi gonitwa myśli w głowie, nie potrzebuję nieustannego pobudzenia z zewnątrz.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: georgia;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;W fotografii – ogólnie rzecz biorąc - też królują tematy głośne: wojna, zbrodnia, znane aktorki, ludzie bardzo piękni albo bardzo brzydcy, egzotyczne miejsca, niecodzienne zdarzenia, sex, drugs and rock and roll – generalnie temat musi przyciągać uwagę. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: georgia;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Sztuka jak zwykle przychodzi mi z pomocą. Coraz częściej natrafiam na projekty fotograficzne “o zwykłym życiu” – takim, gdzie pozornie nie dzieje się nic. Bohaterowie nie są specjalnie urodziwi, nie zajmują się połykaniem noży, nie przydarzyła im się żadna tragedia, chodzą do zwykłej pracy, miewają dzieci, psy i koty. Nuda, proszę państwa!    &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: georgia;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;strong&gt;Doug Dubois “Family Photos 1999-2006”&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-family: georgia;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sp5sGcJFuUI/AAAAAAAAAkY/RTQUlcE_87s/s1600-h/dubois6%5B16%5D.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img title="dubois6" style="border: 0px none ; display: inline;" alt="dubois6" src="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sp5rIiEG3CI/AAAAAAAAAkc/rXBHYRrfhcg/dubois6_thumb%5B7%5D.jpg?imgmax=800" border="0" height="315" width="400" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sp5sHwX7AxI/AAAAAAAAAkg/fd6nelnoG_A/s1600-h/dubois5%5B8%5D.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img title="dubois5" style="border: 0px none ; display: inline;" alt="dubois5" src="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sp5rJbL14EI/AAAAAAAAAkk/FELQDQqsda8/dubois5_thumb%5B3%5D.jpg?imgmax=800" border="0" height="317" width="400" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://dougdubois.com/" target="_blank"&gt;&lt;img title="dubois4" style="border: 0px none ; display: inline;" alt="dubois4" src="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sp5rKE2U8dI/AAAAAAAAAkI/3fL4OaKF9aE/dubois4%5B6%5D.jpg?imgmax=800" border="0" height="431" width="338" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Arial;font-size:85%;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-family: georgia;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;strong&gt;Doug Dubois “Family Photos 1984-1992”&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sp5sJaWqJnI/AAAAAAAAAkw/noaJyE7UprA/s1600-h/dubois3%5B10%5D.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img title="dubois3" style="border: 0px none ; display: inline;" alt="dubois3" src="http://lh6.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sp5rLOLTRnI/AAAAAAAAAk0/awkKMg2yu5c/dubois3_thumb%5B5%5D.jpg?imgmax=800" border="0" height="267" width="400" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sp5sLRs4EKI/AAAAAAAAAk8/ysUOrSiy15Q/s1600-h/dubois1%5B8%5D.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img title="dubois1" style="border: 0px none ; display: inline;" alt="dubois1" src="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sp5rMZAsftI/AAAAAAAAAlA/uKenw-5fYv8/dubois1_thumb%5B3%5D.jpg?imgmax=800" border="0" height="270" width="400" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sp5sMweGSYI/AAAAAAAAAlI/aYhnwTpL_pY/s1600-h/dubois2%5B10%5D.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img title="dubois2" style="border: 0px none ; display: inline;" alt="dubois2" src="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sp5rNN7Um6I/AAAAAAAAAlM/Sz1PRtC7SWE/dubois2_thumb%5B4%5D.jpg?imgmax=800" border="0" height="271" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Copyright: Doug Dubois, &lt;a href="http://www.dougdubois.com/"&gt;www.dougdubois.com&lt;/a&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;      &lt;p&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;PS: Nie tylko zwyczajność tematu mnie w tych zdjęciach ujmuje. Bardzo ciekawe jest też napięcie pomiędzy sztucznością a autentycznością. Domyślam się, że ten pan na zdjęciach to autor – pytanie, ile w tych fotografiach pozowania, ile autokreacji, choćby tak nietypowej. Ciekawa jest tez zmiana stylistyki pomiędzy nową a straszą serią. Zajrzyjcie koniecznie na jego stronę!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div class="wlWriterEditableSmartContent" id="scid:0767317B-992E-4b12-91E0-4F059A8CECA8:a9783cdb-1d6e-4996-8763-4f5a40d0b14e" style="margin: 0px; padding: 0px; display: inline; float: none;"&gt;&lt;a href="http://technorati.com/tags/zwyczajno%c5%9b%c4%87" rel="tag"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7578020373006958440-863019217581019887?l=o-fotografii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-fotografii.blogspot.com/feeds/863019217581019887/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/09/doug-dubois-melancholijna-zwyczajnosc.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/863019217581019887'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/863019217581019887'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/09/doug-dubois-melancholijna-zwyczajnosc.html' title='Doug Dubois: melancholijna zwyczajność'/><author><name>Dominika Dzikowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17145440636070583578</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/Sp5rIiEG3CI/AAAAAAAAAkc/rXBHYRrfhcg/s72-c/dubois6_thumb%5B7%5D.jpg?imgmax=800' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7578020373006958440.post-1754311804560758364</id><published>2009-08-21T06:07:00.001-07:00</published><updated>2009-09-19T13:50:00.023-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mistrzowie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Avedon'/><title type='text'>Ojciec i syn: jak mówić o fotografii</title><content type='html'>&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;br /&gt;var gaJsHost = (("https:" == document.location.protocol) ? "https://ssl." : "http://www.");&lt;br /&gt;document.write(unescape("%3Cscript src='" + gaJsHost + "google-analytics.com/ga.js' type='text/javascript'%3E%3C/script%3E"));&lt;br /&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;br /&gt;var pageTracker = _gat._getTracker("UA-xxxxxx-x");&lt;br /&gt;pageTracker._initData();&lt;br /&gt;pageTracker._trackPageview();&lt;br /&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Arial;font-size:78%;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/So6cAzqpImI/AAAAAAAAAj0/v9YQoJ9KU-k/s1600-h/ojciec_avedona%5B7%5D.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img title="ojciec_avedona" style="border-width: 0px; display: inline;" alt="ojciec_avedona" src="http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/So6cCs9A6bI/AAAAAAAAAj4/GBnlH0sC1rQ/ojciec_avedona_thumb%5B5%5D.jpg?imgmax=800" border="0" height="410" width="400" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: georgia;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Richard Avedon: Jacob Israel Avedon, biznesmen i ojciec fotografa, Sarasota, Floryda 25 sierpnia 1973 &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: georgia;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: georgia;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Rzadko kiedy udaje mi się przeczytać mocny opis fotografii napisany przez jej autora. Sama wysyłam czasem swoje zdjęcia na różne konkury i zazwyczaj należy wtedy dołączyć opis. Pisanie tych opisów to męka i najchętniej molestuję wtedy męża, żeby coś wymyślił (po czym kłócę się z nim i skreślam to, co napisał).  Mówienie o swoich zdjęciach to sztuka trudna i jest to zrozumiałe – gdyby łatwo było ująć w słowa to, co ma być zawarte na zdjęciu – nie byłoby potrzeby fotografowania. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: georgia;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Ale na dowód, że się da, przytaczam list Richarda Avedona do ojca. Być może mówić o zdjęciach należy tylko wtedy, kiedy jest to naprawdę ważne.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: georgia;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Z albumu ”Richard Avedon Portraits”:&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: georgia;"&gt;“W 1970 pokazałem mojemu ojcu jeden z jego portretów, które wykonałem w ciągu ostatnich lat. Ojciec był zraniony. Moje wyobrażenie, o tym, co piękne daleko odbiegało od jego. Napisałem do niego list, w którym chciałem się wytłumaczyć.&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: georgia;"&gt;&lt;em&gt;Drogi Tato,&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: georgia;"&gt;&lt;em&gt;Piszę list, ponieważ rozmowy telefoniczne są takie ulotne. Próbuję ująć w słowach to, co bardzo głęboko czuję, nie tylko o Tobie, ale też o mojej pracy i o latach naszej relacji ojca i syna. Nigdy nie mogłem zrozumieć, dlaczego to, co we mnie najcenniejsze dawałem obcym ludziom, takim jak Strawiński, a nie własnemu ojcu.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: georgia;"&gt;&lt;em&gt;Pamiętam twoje zdjęcie przy pianinie. Kiedy dorastałem, widywałem je codziennie. Zdjęcie wykonane w studiu Bachracha, było mocno retuszowane i wszyscy nazywali je “Uśmiechniętym Jackiem Avedonem” – był to rodzinny żart, bo zdjęcie przedstawiało mężczyznę, którego nigdy nie widzieliśmy. Takim cię nigdy nie znałem. Po latach, Bachrach zaprosił mnie – Richarda Avedona, Fotografa - do udziału w reklamie. Moja fotografia była taka sama jak twoja. Siedzieliśmy przy tym samym pianinie, w sytuacji dla nas obu obcej.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: georgia;"&gt;&lt;em&gt;Próbuję powiedzieć co innego.  Kiedy pozujesz do zdjęcia, chodzi o to, co kryje się pod tym fałszywym uśmiechem. jesteś wściekły, głodny i żywy. Cenię w tobie tę intensywność. Chcę robić portrety, tak mocne, jak sami ludzie. Chcę, żeby twoja siła przeszła przeze mnie i przez mój aparat, by była czytelna dla innych ludzi. Kocham twoją ambicję i skłonność do rozczarowania. Te cechy wciąż są w tobie tak żywe, jak kiedyś.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: georgia;"&gt;&lt;em&gt;Pamiętasz, jak próbowałeś nauczyć mnie jazdy na rowerze, kiedy miałem dziewięć lat? Przyjechałeś do New Hampshire na weekend, latem kiedy byliśmy na wakacjach, ubrany w swój garnitur. Pokazywałeś mi, jak się jeździ na rowerze i przewróciłeś się. Pamiętam twój wyraz twarzy, gdy wstałeś. Miałem przy sobie mój aparat Brownie i zrobiłem zdjęcie.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: georgia;"&gt;&lt;em&gt;Nie wiem, czy umiem to wytłumaczyć. Rozumiesz mnie?&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: georgia;"&gt;&lt;em&gt;Kocham cię,&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: georgia;"&gt;&lt;em&gt;Dick&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: georgia;"&gt;Kiedy zmarł w 1973, znalazłem ten list w kieszeni jego najlepszego garnituru, którego nigdy nie nosił.”&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;img title="db_Avedon1" style="border-width: 0px; display: inline;" alt="db_Avedon1" src="http://lh3.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/So6cDURjQuI/AAAAAAAAAj8/mZAoDS9m988/db_Avedon1%5B6%5D.jpg?imgmax=800" border="0" height="400" width="320" /&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: georgia;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Richard Avedon sportretowany w Bachrach Studio &lt;a href="http://www.bachrachportraits.com/"&gt;www.bachrachportraits.com&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;    &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: georgia;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Więcej zdjęć ojca Avedona na stronie &lt;a href="http://www.richardavedon.com/"&gt;www.richardavedon.com&lt;/a&gt; (zakładka ARCHIVE – PORTRAITS)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7578020373006958440-1754311804560758364?l=o-fotografii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-fotografii.blogspot.com/feeds/1754311804560758364/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/08/ojciec-i-syn.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/1754311804560758364'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/1754311804560758364'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/08/ojciec-i-syn.html' title='Ojciec i syn: jak mówić o fotografii'/><author><name>Dominika Dzikowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17145440636070583578</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_v6RYrxGQ-N8/So6cCs9A6bI/AAAAAAAAAj4/GBnlH0sC1rQ/s72-c/ojciec_avedona_thumb%5B5%5D.jpg?imgmax=800' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7578020373006958440.post-3946320040830311498</id><published>2009-08-14T07:56:00.000-07:00</published><updated>2009-09-19T13:50:21.662-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ulubione zdjęcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Vitti'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Antonioni'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Avedon'/><title type='text'>Avedon: zdjęcie z pamięci</title><content type='html'>&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;br /&gt;var gaJsHost = (("https:" == document.location.protocol) ? "https://ssl." : "http://www.");&lt;br /&gt;document.write(unescape("%3Cscript src='" + gaJsHost + "google-analytics.com/ga.js' type='text/javascript'%3E%3C/script%3E"));&lt;br /&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;br /&gt;var pageTracker = _gat._getTracker("UA-xxxxxx-x");&lt;br /&gt;pageTracker._initData();&lt;br /&gt;pageTracker._trackPageview();&lt;br /&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="font-family: georgia;"&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;Tym razem nie będzie ilustracji do posta, bo zdjęcia nie mogę od dawna nigdzie znaleźć. Chodzi o fotografię Avedona - potret Antonioniego i Moniki Vitti. Widziałam to zdjęcie jakieś 5 lat temu na zajęciach w szkole fotograficznej i od tamtej pory nie mogę o nim zapomnieć. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-family: georgia;"&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;W mojej głowie mam zapisany taki obraz: na białym tle, w planie amerykańskim stoją obok siebie Michelangelo Antonioni i Monika Vitti. W pierwszej chwili uwagę przyciąga jego postać: typ silnego faceta, który wie, czego chce i nie da sobie w kaszę dmuchać. Patrzy w obiektyw takim wzrokiem, że aż człowieka onieśmiela. Monika Vitti jest jakby dodatkiem, jakby schowana w jego cieniu, jakby mniej istotna na tym zdjęciu. Aż do momentu, kiedy widz przesunie wzrok niżej i zobaczy, że ten silny facet ściska dłoń swojej kobiety jak chłopiec dłoń swojej matki. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-family: georgia;"&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;Najciekawsze dla mnie jest, że widziałam to zdjęcie dawno temu, przez chwilę. Mam słabą pamięć i nie bardzo jej ufam (może dlatego tak pociąga mnie fotografia). Zastanawiam się, ile z tego opisu powyżej jest prawdą, a ile moją wyobraźnią. Bardzo chciałabym to zdjęcie znowu zobaczyć.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7578020373006958440-3946320040830311498?l=o-fotografii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-fotografii.blogspot.com/feeds/3946320040830311498/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/08/avedon-zdjecie-z-pamieci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/3946320040830311498'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/3946320040830311498'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/08/avedon-zdjecie-z-pamieci.html' title='Avedon: zdjęcie z pamięci'/><author><name>Dominika Dzikowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17145440636070583578</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7578020373006958440.post-6817858917642284914</id><published>2009-06-26T06:28:00.000-07:00</published><updated>2009-09-19T13:50:41.852-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Geddes'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzieci'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Leibovitz'/><title type='text'>Dzieci Anne Geddes</title><content type='html'>&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;br /&gt;var gaJsHost = (("https:" == document.location.protocol) ? "https://ssl." : "http://www.");&lt;br /&gt;document.write(unescape("%3Cscript src='" + gaJsHost + "google-analytics.com/ga.js' type='text/javascript'%3E%3C/script%3E"));&lt;br /&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;br /&gt;var pageTracker = _gat._getTracker("UA-xxxxxx-x");&lt;br /&gt;pageTracker._initData();&lt;br /&gt;pageTracker._trackPageview();&lt;br /&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style=";font-family:arial;font-size:100%;"  &gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;Nie wiem, czy to ładnie, już w drugim poście krytykować i oburzać się, ale wierzcie mi, nie mogę się powstrzymać. Od 4 miesięcy jestem szczęśliwą mamą i obcuję na co dzień z bardzo charakternym maluchem. Zdjęcia Anne Geddes nigdy do mnie szczególnie nie przemawiały, natomiast od narodzin dziecka, drażnią mnie potwornie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;Jedną z bardziej zaskakujących rzeczy na temat małych dzieci jest to, że one wcale nie są dziecinne. O wiele bardziej przypominają dorosłych, niż mi się wcześniej wydawało. Owszem, mój syn bywa słodki, bywa uroczy, ale równie często jest poważny, zamyślony, zajęty jakimś tylko dla siebie zrozumiałym zajęciem. Potrafi też wkurzyć się i głośno protestować, jeśli coś mu się nie podoba. Ma bardzo wyraźne własne upodobania, czasem bardzo odmienne od moich.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;Piszę o tym, bo mam wrażenie, że w zdjęciach Geddes nie ma tej godności, którą widzę w dzieciach. Nie są ludźmi – są maskotkami, ślicznymi, uroczymi pluszaczkami.&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5351631415727439554" style="margin: 0px auto 10px; display: block; width: 400px; height: 300px; text-align: center;" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_v6RYrxGQ-N8/SkTQax9BPsI/AAAAAAAAAXU/RX_4nkgFGb0/s400/geddes_pink.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: georgia;" align="left"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Źródło: &lt;a href="http://www.annegeddes.com/"&gt;www.annegeddes.com&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="font-family: georgia;" align="left"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;Podobnie bywa z kobietami – często na zdjęciach są przedstawiane niczym plastikowe lalki, zredukowane tylko do pięknego ciała, do jędrnego biustu i do krągłych pośladków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W obu przypadkach mamy do czynienia z uprzedmiotowieniem: kobiety na okładkach magazynów dla panów są jedynie obiektami seksualnymi; dzieci u Geddes są jedynie obiektami służącymi tanim wzruszeniom i westchnieniom "och, jakież to słodkie!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wśród typowych dla Geddes zdjęć dzieci w przebraniach kwiatuszkowo-zwierzątkowych, znalazłam też fotografię, od której ciarki mi chodzą po plecach. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/JKjkGz1CpfCQHaiRSohgXA?authkey=Gv1sRgCIKlgdeFl5m5Qg&amp;amp;feat=directlink"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5356851761704662866" style="margin: 0px auto 10px; display: block; width: 400px; height: 255px; text-align: center;" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_v6RYrxGQ-N8/SldcS6LU91I/AAAAAAAAAYA/VZh5JNGp-CQ/s400/geddes_pots.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;div style="font-family: georgia;" align="left"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Źródło: &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;a href="http://www.annegeddes.com/"&gt;&lt;span style=""&gt;http://www.annegeddes.com/&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family: georgia;font-family:arial;font-size:100%;"  &gt;Proszę tylko spojrzeć na twarze tych dzieci. Część płacze, część z niepokojem rozgląda się za rodzicami (cała grupa po prawej stronie najwyraźniej patrzy w stronę matek lub ojców stojących poza kadrem), część po prostu nie rozumie, co się dzieje. Tak małym dzieciom trudno wytłumaczyć, że to tylko zabawa. Ja też nie czułabym się dobrze, gdyby ktoś włożył mnie - nie wiadomo po co - do doniczki, razem z setką innych zdezorientowanych delikwentów. Geddes, zamiast schować to zdjęcie przed światem, publikuje je na swojej stronie, najwyraźniej nie widząc w tym ujęciu nic niepokojącego. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5351628582107874482" style="margin: 0px auto 10px; display: block; width: 400px; height: 363px; text-align: center;" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_v6RYrxGQ-N8/SkTN115eBLI/AAAAAAAAAW8/tDc3GrkwYNM/s400/geddes_shoe.jpg" border="0" /&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia;font-family:arial;font-size:85%;"  &gt;Źródło: &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;a style="font-family: georgia;" href="http://www.annegeddes.com/"&gt;&lt;span style=""&gt;http://www.annegeddes.com/&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia;font-family:arial;font-size:85%;"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family: georgia;font-family:arial;font-size:100%;"  &gt;Gdyby chodziło tylko o samą Geddes i jej pomysły – pewnie nie przyszłoby mi do głowy pisać tego posta. Ale te zdjęcia zrobiły wielką karierę, a autorka ma setki wielbicieli.&lt;br /&gt;W każdym chyba Empiku można kupić notes, kalendarz, plakat z jej zdjęciem. Ludzie chcą to oglądać i chcą postrzegać dzieci w ten sposób. Problem zaczyna się, kiedy taka maskotka przestaje być słodziutka i zamiast błogo spać zaczyna brutalnie zakłócać ciszę nocną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ramach kontrrprzykładu – zdjęcie Anne Leibovitz z ostatniej wystawy "A photographer's life".&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5351630037107216498" style="margin: 0px auto 10px; display: block; width: 400px; height: 297px; text-align: center;" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_v6RYrxGQ-N8/SkTPKiMWEHI/AAAAAAAAAXE/TOdnqs1CzYs/s400/leibovitz_baby.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family: georgia;font-family:arial;font-size:85%;"  &gt;Źródło: &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;a style="font-family: georgia;" href="http://somethingjessica.blogspot.com/2007/07/cascalheira-update-and-atlanta.html"&gt;&lt;span style=""&gt;somethingjessica&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7578020373006958440-6817858917642284914?l=o-fotografii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-fotografii.blogspot.com/feeds/6817858917642284914/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/06/dzieci-anne-geddes.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/6817858917642284914'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/6817858917642284914'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/06/dzieci-anne-geddes.html' title='Dzieci Anne Geddes'/><author><name>Dominika Dzikowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17145440636070583578</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_v6RYrxGQ-N8/SkTQax9BPsI/AAAAAAAAAXU/RX_4nkgFGb0/s72-c/geddes_pink.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7578020373006958440.post-7706610159441339465</id><published>2009-06-24T08:08:00.000-07:00</published><updated>2009-09-19T13:50:55.479-07:00</updated><title type='text'>Magia fotografii</title><content type='html'>&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;br /&gt;var gaJsHost = (("https:" == document.location.protocol) ? "https://ssl." : "http://www.");&lt;br /&gt;document.write(unescape("%3Cscript src='" + gaJsHost + "google-analytics.com/ga.js' type='text/javascript'%3E%3C/script%3E"));&lt;br /&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;br /&gt;var pageTracker = _gat._getTracker("UA-xxxxxx-x");&lt;br /&gt;pageTracker._initData();&lt;br /&gt;pageTracker._trackPageview();&lt;br /&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_v6RYrxGQ-N8/SkJHN2EnS0I/AAAAAAAAAWU/bRVGKaywqns/s1600-h/1880b.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350917610448309058" style="margin: 0px auto 10px; display: block; width: 400px; height: 298px; text-align: center;" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_v6RYrxGQ-N8/SkJHN2EnS0I/AAAAAAAAAWU/bRVGKaywqns/s400/1880b.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: georgia;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Znalazłam to zdjęcie w archiwum magazynu Life (dostępnym online &lt;a href="http://images.google.com/hosted/life"&gt;tutaj&lt;/a&gt;). Jak można się dowiedzieć z opisu, zdjęcie zostało zrobione 22. maja 1886 roku. Czyli trochę ponad 123 lata temu. Żadna z tych śmiesznych dziewczynek na pewno nie żyje. Ciekawe, co się z nimi stało. Jak potoczyło się dalej ich życie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="font-family: georgia;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Trudno to opisać, ale jest w tym zdjęciu coś, co stanowi dla mnie o istocie fotografii. Technika, kompozycja, walory artystyczne - wszystko to zdaje się być mało ważnym dodatkiem wobec faktu, że to zdjęcie jest śladem tamtego momentu. Po tym majowym dniu, po tej wesołej chwili, kiedy dziewczynki (może na prośbę fotografa) wspięły się na murek, żeby zapozować do wspólnego zdjęcia, nie pozostało nic więcej. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="font-family: georgia;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Ciarki mi po plecach chodzą, kiedy myślę o tym, ile czasu minęło. A jednak mimo tej przepaści coś z tamtej chwili zostało zachowane. To jest dla mnie magia fotografii. Lubię o niej pamiętać, choć nie jest to łatwe na codzień, kiedy pstrykam foty telefonem komórkowym :)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="font-family: georgia;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Nad starymi fotografiami wisi zazwyczaj ponura aura śmierci i przemijania.  Może uda się ją nieco złagodzić kolejnym ujęciem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5351010090303696610" style="margin: 0px auto 10px; display: block; width: 400px; height: 315px; text-align: center;" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_v6RYrxGQ-N8/SkKbU4YVLuI/AAAAAAAAAWk/WNHk8g8CB3w/s400/1880c.jpg" border="0" /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Źródło zdjęć: &lt;a href="http://images.google.com/hosted/life"&gt;LIFE Photo Archive hosted by google&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7578020373006958440-7706610159441339465?l=o-fotografii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-fotografii.blogspot.com/feeds/7706610159441339465/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/06/magia-fotografii.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/7706610159441339465'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7578020373006958440/posts/default/7706610159441339465'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-fotografii.blogspot.com/2009/06/magia-fotografii.html' title='Magia fotografii'/><author><name>Dominika Dzikowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17145440636070583578</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_v6RYrxGQ-N8/SkJHN2EnS0I/AAAAAAAAAWU/bRVGKaywqns/s72-c/1880b.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
